piątek, 16 sierpnia 2019

"Pociągi pod specjalnym nadzorem" - tym razem wszystko na "nie"


Nie moje klimaty... nie zachwycam się pisarzem jak większość... nie przemawia do mnie specyfika czeskiego poczucia humoru itd -  wszystko na "nie". Zmusiłam się do przeczytania całości, ale dalszego poznawania literatury czeskiej nie przewiduję.
Podobnie było z filmami i serialami produkcji czechosłowackiej, którymi regularnie karmiła polskich widzów telewizja. Te wszystkie historie o Homolkach, szpitalach na peryferiach i kobietach za ladą wciskane nam na siłę, nie wytrzymywały konkurencji z naszą kinematografią - szczególnie od strony aktorskiej. Drętwe, sztywne, sztuczne, nudne.

Przyznaję, że nie sięgnęłabym po literaturę naszych sąsiadów, gdyby nie aktualna Trójka e-pik - kategoria "po sąsiedzku". Jakoś nie czuję zainteresowania ani nowościami, ani klasyką zza najbliższej granicy ze wszystkich stron. W moim przypadku to na pewno zaszłości historyczne, tak jakoś we mnie tkwią.

Dawno temu poznałam Szwejka i pozostał do dziś moim ulubionym (chociaż jedynym znanym) bohaterem literatury czeskiej, co zawdzięcza na pewno genialnemu tłumaczeniu Pawła Hulki-Laskowskiego. Nie znam języka oryginału, więc może nie powinnam się wypowiadać, ale wiem jak bardzo podobał mi się polski tekst. Nawet jeśli tłumacz napisał powieść na nowo (a może tym bardziej).
Jednak poznanie Szwejka nastąpiło zanim wybraliśmy się w naszą podróż życia do Włoch, w której po drodze musieliśmy przejechać Czechosłowację. A tam (w części czeskiej, co trzeba zaznaczyć), spotkaliśmy się niespodziewanie i niezasłużenie z tak niemiłym i złośliwym traktowaniem (na drodze i na campingu), że niechęć do tych sąsiadów pozostała we mnie do dziś. Wtedy od razu uznaliśmy, że to jakieś odgrywanie się za historyczną przeszłość. Teraz nie będę o tym pisać, bo mimo upływu lat nadal mnie to wkurza, może przy innej okazji. Jedynym pozytywnym akcentem w campingowych tarapatach (w które celowo wmanewrowała nas recepcjonistka), była samorzutna akcja pomocy ze strony grupy młodych Węgrów.

Pewnie wybrałabym teraz do czytania coś rosyjskiego, bo jeszcze trochę nie przeczytanych staroci mam na półkach, ale w domowej biblioteczce znalazłam cienką książeczką z "Pociągami..." Ja na pewno jej nie kupiłam, to chyba  licealny nabytek naszej córki. A ponieważ kiedyś dawno temu widziałam film, więc uznałam, że w końcu wypada przeczytać Hrabala, o którym czytałam tyle zachwytów.

Cóż... ja się nie zachwycam i na tym zakończę.

2 komentarze:

  1. Nigdy nic nie czytałam Hrabala. Oglądałam tylko filmy nakręcone na podstawie jego książek.
    Muszę przyznać, że Czesi mają specyficzny humor...ja też się w tym nie odnajduję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wcześniej napisałam ja też się nie odnajduję i jakoś nie mam ochoty poznawać nowości tej literatury, szczególnie gdy tak wiele książek czeka na przeczytanie.

      Usuń