sobota, 29 czerwca 2019

Trójka e-pik w czerwcu, kiedy nawet książki parzą

W tym roku niestety znowu muszę powtarzać swoje hasło "Nienawidzę upału!!!"... bardzo źle znoszę takie wysokie temperatury bez kropli deszczu od dawna..., a dochodzące ze wszystkich stron  informacje o przyszłości klimatycznej skłaniają do jednej myśli "pora umierać?"
W nagrzanym jak piec mieszkaniu (chociaż głęboka loggia nie wpuszcza słońca bezpośrednio do pokoju), a termometr od strony północnej pokazuje 36 stopni w cieniu, zupełnie zamiera moje osobiste czytelnictwo. Nic więc dziwnego, że trochę powierzchownie wykonałam czerwcowe plany  w Trójce e-pik

Ze względu na temperatury nie da się inaczej zacząć, jak od wirtualnej podróży do Grecji.

Janina Pałęcka, Oskar Sobański 
"Musaka pod Akropolem"
seria "Kuchnie różnych narodów"
Wydawnictwo "WATRA"
Warszawa 1984

Do kategorii "coś pysznego" wybrałam książkę z mojej kulinarnej półki. Przez lata zebrało się na tej półce sporo różnych książek - mówiąc ogólnie kucharskich.  W większości to książeczki z głębokiego PRL-u, chociaż mam też przedwojenne wydania odziedziczone po naszych babciach.
"Musaka pod Akropolem" nie jest tylko książką kucharską. To gawęda o historii i współczesności greckiego jedzenia (mam na myśli czas wydania, czyli lata 80-te XX wieku). Chociaż podobno nie ma czegoś takiego jak kuchnia grecka, co stwierdzili sami Grecy - "Grecja tak długo była okupowana przez Turków, a przedtem podlegała wpływom cywilizacyjnym tylu sąsiednich nacji, że nie mogła tu powstać żadna oryginalna kultura gastronomiczna". 
Nie wiem jak wygląda XXI-wieczna współczesność greckiej kuchni, bo nigdy nie byłam w Grecji i raczej nie będę. A książeczkę kupiłam ze względu na przepisy kulinarne i przyznaję, że dopiero teraz po latach zajrzałam do części historyczno-podróżniczej. Wcześniej skupiłam się wyłącznie na samych przepisach, z których nie wszystkie można było w tamtych czasach zrealizować. Z całkiem prozaicznych przyczyn -  niektóre produkty nie były dostępne w sprzedaży, na przykład bakłażany, brokuły czy cukinia. Nie mówiąc już takim mięsie jak baranina, cielęcina, jagnięcina. Co prawda "po domach" chodziły nielegalne "panie cielęciny", ale trzeba było mieć dobre znajomości, by wejść w takie kontakty.

Oceniając to wydanie (mały druk, klejone kartki, brak zdjęć, ale za to całkiem fajne ilustracje i rysuneczki), trzeba cały czas pamiętać, że książeczka powstała w czasach przedinternetowych, gdy mieliśmy bardzo ograniczone możliwości wyjazdowe na tzw. Zachód. I tego rodzaju publikacje były jedynym z niewielu cennych źródeł informacji o innych krajach, a szczególnie o życiu codziennym mieszkańców, o kulturze, tradycji i zwyczajach. Pamiętam takie tytuły czasopism jak "Kontynenty", "Poznaj świat", "Dookoła świata", "Ameryka" - to były "okna na świat" niedostępny dla większości obywateli. Nie wiem jednak w jakim stopniu podejmowały tematykę kulinarną, bo wtedy nie interesowałam się tak bardzo podróżami ( i nie kupowałam tych czasopism.

Młodzieżowa przygoda  - mimo najszczerszych chęci poddałam się w połowie, tak mnie znudziła. 
Bardzo lubię powroty do młodzieżowych książek, które czytałam dawno temu. I nawet udaje mi się przeczytać niektóre nieznane wcześniej. Ale tym razem upał za bardzo osłabił  moją percepcję. Przygody 15-latka w walce z gangiem braci Ryps, czy poznawanie zdrowych zasad marketingu w wersji wczesnokapitalistycznej młodzieżówki tym razem mnie nie wciągnęły.


"Pięć melonów na rękę" (1996), czyli młode wilki Niziurskiego

O tej książce dowiedziałam się kilka lat temu z recenzji na którymś z blogów i byłam bardzo zaskoczona, że pisarz tak długo tworzył. Co prawda ja czytałam w swoich szkolnych zamierzchłych czasach tylko "Sposób na Alcybiadesa", a "Niewiarygodne przygody Marka Piegusa" poznałam w czasie pierwszej emisji serialu w telewizji (dopiero później czytałam książkę), ale pamiętam tytuły kilku popularnych wtedy powieści. A tu po latach pojawia się powieść napisana przez mocno starszego pana w czasach transformacji ustrojowej. Prawie "na gorąco" - tu się ustrój wali, a pan Niziurski w 1991 roku podrzuca do redakcji "Płomyka" jeszcze gorące odcinki. Zresztą powstawanie tej powieści to też przyczynek do gwałtownych zmian w tamtych czasach - publikacja została przerwana w związku z likwidacją czasopisma. 

Powieść jest niewątpliwie dokumentem, zapisem swoich czasów, bo pewne realia już nam uleciały z pamięci, chociaż w nich musieliśmy żyć - "Było to w czasach, gdy jajko kosztowało tysiąc, a kilogram szynki sto tysięcy, portfele pęczniały od banknotów i wszyscy byli milionerami... no, prawie wszyscy, ja w każdym razie nie byłem."

Książka z więcej niż trzema wyrazami w tytule.

Joanna Puchalska
"Polki, które zmieniły wizerunek kobiety. 
Historia 10 niezwykłych Polek"
wydawnictwo MUZA
Warszawa 2018
413 stron
W tym przypadku MUSZĘ zacząć od strony wydawniczej, bo zawsze to było dla mnie ważne, a przez wiele lat musiałam zadowolić się wydawniczymi bublami.
Ta książka jest przepięknie wydana... to nierealne marzenie w minionym ustroju.
Twarda oprawa o niezwykłej fakturze, duży format, czytelny druk... dokumenty, przypisy, bibliografia, ilustracje, mnóstwo zdjęć.
Autorka wykonała naprawdę solidną pracę przy gromadzeniu materiałów do książki. To prawdziwa kopalnia wiadomości o kobietach, których prawie nie znamy. Może kojarzymy  jedynie niektóre nazwiska.

Najmniej zachwytów wzbudza u mnie język jakim ta książka jest napisana. Trochę sztywny, przypominający referat lub pracę naukową, ale i tak o niebo lepszy od tego, jakim posługują się dwaj panowie zalewający rynek wydawniczy swoją masówką.

Kim są bohaterki, których życiorysy poznajemy? 
Tytuły poszczególnych rozdziałów wstępnie je przybliżają.

Żelaznej damy dzień powszedni - Elżbieta z Lubomirskich Sieniawska
Powołana do rymotwórstwa - Elżbieta Drużbacka
Niezwykły sierżant Księstwa Warszawskiego - Joanna Żubrowa
Życie twarde jak brylant - Ewa Felińska
Najdłuższa wojna panny Emilii - Emilia Sczaniecka
Pod znakiem Pogoni i Orła - Konstancja Skirmuntt
Pani przełożona - Antonina Walicka
Obrazki świata, którego już nie ma - Janina z Puttkamerów Żółtowska
Coś jej winien? Oddać życie - Irena Iłłakowiczowa
Stygmatyczka w sowieckim więzieniu - Wanda Boniszewska. 

 A tak o bohaterkach swojej książki pisze sama autorka:
"Wszystkie moje bohaterki były na swój sposób niezwykłe, wychodziły poza konwenanse i stereotypowe role społeczne przypisywane kobiecie.(...) Zapraszam do opowieści o Polkach, które swoim życiem zaprzeczały stereotypom kobiecych ról, ale nie kobiecości"
Na pewno wrócę jeszcze do tej książki w bardziej sprzyjających warunkach, bo to naprawdę bardzo ciekawa lektura.
 

2 komentarze:

  1. Jakoś wybrnęłaś a na dodatek napisałaś post....brawo...
    Mam też tę "Musakę.....
    Jutro znów upał i cały następny tydzień nie lepszy....ziemia woła o deszcz i tylko komary mają się znakomicie....

    Pozdrowienia do Łodzi posyłam....chłodu niestety podesłać nie mogę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu :)
      Post pisałam bardzo długo jak na moje dawniejsze tempo (to też mnie dołuje - taka niemoc myślowa). W dodatku efekt końcowy nie jest takim tekstem, jakiego sama oczekuję. Ale mam niewielki wybór - albo zaakceptować ten poziom, który mnie samą nie zadowala, albo zaprzestać blogowania.
      Jeśli temperatury nie spadną wyraźnie i na dłużej to lipcowe wpisy trójkowe będą jedynymi - oczywiście jak uda mi się przeczytać te trzy książki.
      I ja Cię pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń