poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Czym zawiniła Doktor Ewa?

Kiedyś popularne było powiedzenie, że "nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu".
Teraz chyba zbliżona do tamtego  jest "tzw. poprawność polityczna".
Ostatnio co krok natykamy się na przeróżne objawy nadgorliwości, która ociera się o śmieszność. I byłoby to tylko śmieszne, gdyby jednocześnie nie było propagandowo tragiczne.
Jak widać zawsze znajdą się nadgorliwcy - niezależnie od strony politycznej rządzącej partii, którzy usilnie starają "się wykazać".

Zawsze z niesmakiem czytam tego rodzaju teksty - dłuższe i krótsze, a czasami zdania z niefortunnie użytymi określeniami.
Tak właśnie było, gdy na początku czasu wakacyjno-urlopowego przeczytałam w programie TVP Kultura tytuł cyklu "Resortowe lato". Jak wiadomo określenie "resortowy/a/e" stało się jednoznacznie negatywne od czasu pojawienia się pewnej książki,
I co widzimy jako pierwszy serial w tym cyklu?
A widzimy serial "Doktor Ewa", jedną z najmniej upolitycznionych produkcji z tamtych lat.  
Zastosowanie tu terminu "resortowe" idealnie pasuje do osób aktualnie go używających. Moje zdziwienie (naiwne, jak się po raz kolejny okazało) było tym większe, że liczyłam jeszcze na jakąś większą samodzielność myślenia w tym kanale TVP.
Przecież cała część polskiego społeczeństwa, która ma więcej niż 28 lat, urodziła się, zdobyła wykształcenie i przepracowała mniej lub więcej lat  (kto oczywiście pracował, a nie "działał") właśnie w tamtych resortowych czasach - czyli idąc tokiem myślenia autora tego wakacyjnego cyklu etykietka wszystkim się należy?


Oglądałam ten serial w telewizji w czasie jego pierwszej emisji (rok produkcji 1970).
Pamiętam całą fabułę właśnie dlatego, że akcja nie obejmowała kolejnej propagandowej nasiadówki w fabryce, ale dotyczyła normalnego życia.  
Teraz zwróciłam uwagę na szczegóły pomijane wtedy (bo były rzeczywistością) - scenografię, ubrania i dodatki (buty, torebki, nakrycia głowy, biżuteria), wystrój wnętrz, plenery, pojazdy itd. To szczególnie teraz ciekawa dokumentacja dla fanów polskiego designu lat 60-tych, którzy szaleją z poszukiwaniami przedmiotów z tamtego okresu (meble, wazony, miseczki, szklane ryby na telewizor itp). A może powinni się wstydzić, że zachwycają się resortowymi gratami???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz