czwartek, 13 grudnia 2012

Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy



"Powieść Najdłuższa wojna powstała na podstawie mojej wersji scenariusza filmu Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy. (...) Temat wydał mi się frapujący - sto przeszło lat historii Wielkopolski pod pruskim zaborem, sto lat walki o świadomość narodową (...)


Zacytowałam fragment posłowia od autora, bo jest najlepszym wyjaśnieniem charakteru książki i jej poziomu literackiego.W moim odbiorze to nie jest powieść wysokich lotów - mimo literackiego przetworzenia scenariusza w tekst fabularny, pozostał on nadal materiałem surowym i niewykorzystanym w pełni. Scenariuszem, jak byśmy dziś powiedzieli, po lekkim liftingu. Dodatkowo jest to wyraźnie twór swoich czasów  (serial  wyprodukowany przez Telewizję Polską w latach 1979-1981).  Tekst chwilami tendencyjny - taki trochę socjalistyczny produkcyjniak.
Język też chropawy, bardziej przypominający dziennikarski szybki zapis, niż klasyczną powieść.

W mojej ocenie autor nie sprostał zadaniu. Widać to już w trakcie lektury - nie stworzył prawdziwej powieści, chociaż materiał miał bardzo dobry. I chyba zbyt obszerny dla jego możliwości warsztatowych... aż się prosiło rozszerzenie, napisanie nie jednego, ale nawet kilka tomów powieści. Upchnięcie w jednym tomie stu lat historii Polski, bogatych w tak ważne wydarzenia, to jednak nieporozumienie. Dla mnie to stworzenie jakiegoś koncentratu powieściowego...

Dlaczego więc piszę o tej książce, skoro mam do niej takie zastrzeżenia?

Główną zaletą tej pozycji książkowej jest dla mnie samo podjęcie tematu, przybliżenie czytelnikowi tego fragmentu historii Polski. Dla takiego odbiorcy jak ja - osoby z innej dzielnicy Polski (nie mającej żadnej rodziny, ani znajomych w poznańskim), to kolejne źródło wiedzy. Tym łatwiej przyswajalne, że podane w formie opowieści o ludziach. O ludziach sławnych - prawdziwych postaciach historycznych - Dezydery Chłapowski, Hipolit Cegielski, Emilia Sczaniecka, Ignacy Paderewski, Wojciech Korfanty, hr. Raczyński, Otto von Bismarck, Róża Luksemburg.
I o ludziach zwykłych, którzy niczym szczególnym nie zapisali się na kartach historii.

W tym zestawieniu serial - książka,  w mojej ocenie bez dyskusji wygrywa film.
To zasługa doskonałej obsady, z najlepszymi naszymi aktorami w tamtym czasie. Niektórych już nie ma wśród nas, możemy jeszcze oglądać ich na ekranie.
Na tej stronie  można znaleźć informacje o serialu i jego obsadzie aktorskiej.

Książkę rozpoczyna rok 1815, gdy  następuje przejęcie Poznania przez władze pruskie, a do zaniedbanego majątku ziemskiego wraca pułkownik Cesarza - Dezydery Chłapowski. Tu też pojawia się pierwszy Frankowski, Józef , którego potomkowie są bohaterami wydarzeń aż do ostatnich kart książki.

Autor zastosował podział treści na rozdziały poprzedzone wstępem historycznym.
Interesujący nas rok 1918 pojawia się w ostatnim, XI rozdziale książki - "Wydarzenia, zapiski, raporty".

Potomek byłego szwoleżera, Jan Frankowski, wraca do Poznania 1 listopada 1918 roku.
Wybuch wojny zastał go w Krakowie, później był w legionach, teraz  wraca do siostry (jedynej z najbliższej rodziny). Nawiązuje kontakty, szuka starych znajomych -  szybko dowiadujemy się, że jest po prostu agentem wywiadu.
W treść wydarzeń wplecione są cytaty z ówczesnych gazet, z tajnych raportów, z meldunków wywiadowczych, z prywatnych listów m.in. do Piłsudskiego, tekstu Odezwy Rady Robotników i Żołnierzy w Poznaniu itd.
To czas gromadzenia broni i wiadomości, ale także niepewności, chaosu i podziału politycznego między poszczególnymi grupami, a właściwie braku kontaktów i współpracy.
W rozmowach bohaterów przewijają się wątki działalności konspiracyjnej Polaków, skautingu i Polskiej Organizacji Wojskowej, sytuacji w Niemczech, zagrożeniach ze strony Grenzschutzu, postaw roszczeniowych Niemiec (mimo przegranej wojny), no i stosunku państw Ententy do problemu polskiego - drobnego, ale dokuczliwego kłopotu. Zawsze byliśmy dla "wielkich" mało ważni - do dziś przez lata niewiele się nie zmieniło.

Coraz częściej w tamtych gorących dniach mówi się o tym, że nie ma co liczyć na pomoc Warszawy, że trzeba samemu wywalczyć niepodległość. Wydarzenia toczą się szybko, każdy dzień przynosi zmiany i nowe, często sprzeczne wiadomości. Wbrew urzędowemu zakazowi Niemców do Poznania przyjeżdża  Paderewski...
Mimo rozdźwięków wśród Polaków i braku jednolitej organizacji militarnej, dochodzi do Powstania, które zakończy się zwycięstwem.


"Powstania były dotąd dla Polaków synonimem klęsk, powodowały represje i wzmagały akcje antypolskie i antyniepodległościowe. Tymczasem Powstanie Wielkopolskie było zwycięskie i nie miejsce tu na dywagacje, jakie czynniki się na to złożyły. Wielkopolanom sukces ten nie przyszedł łatwo. Jednak zwycięstwo jest zwycięstwem i nikt już tego faktu nie wymaże z historii. Być może ktoś uzna, że niepodległość została nam darowana. Ale przecież niepodległość nie może być przedmiotem darowizny. (...)

10 stycznia 1920 roku wszedł w życie Traktat Wersalski i rozpoczęto przejmowanie ziem przyznanych Polsce.
Ósmego marca generał Dowbór-Muśnicki wydał rozkaz o likwidacji frontu wielkopolskiego".
                                                                                                     "Najdłuższa wojna" roz. XI


Andrzej Twerdochlib "Najdłuższa wojna", Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1988

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz