niedziela, 29 września 2019

Trójka e-pik - wrzesień 2019

Wrześniowe lektury przeczytane już dawno, ale gorzej z napisaniem choć krótkiej notki o każdej książce.
Mam nadzieję zmobilizować się do tego (w formie edycji tego posta), a na razie zaliczenie w formie zbiorczej.

o emocjach w tytule
dziennik/pamiętnik
 książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu)
 
 
Konrad Frejdlich, Wojciech Fiwek "Jeśli serce masz bijące"

 
Józef Ignacy Kraszewski  "Dziennik Serafiny" 
 
 
Marta Kisiel "Dożywocie" 

Zdjęcie okładki pochodzi z portalu Lubimy czytać, ponieważ czytałam książkę w formie e-booka - a strony z czytnika są bardzo mało interesujące.

poniedziałek, 16 września 2019

Łódź subiektywna... 50-lecie zespołu "Bałałajki"

 1971 r.

Jubileuszowy koncert odbył się 8 września w Teatrze Nowym w Łodzi.
Piękny koncert... i niezwykłe przeżycie, jakim było to spotkanie po latach... 
szczególnie dla tych, którzy właśnie zaliczyli "pięćdziesiątkę" uczestnictwa w zespole

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony "Mosty Europy"
dodane przez założyciela zespołu  Andrzeja de Lazari


 
Nad Wołgą 1991 r.

"Bałałajki" współcześnie 

niedziela, 8 września 2019

niedziela, 1 września 2019

"Dnia pierwszego września roku pamiętnego..."

Orędzie Prezydenta RP Ignacego Mościckiego z 1 września 1939 r.

  

 Wieluń


poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Frederique Deghelt "Babunia" - absolutnie nie zaglądać wcześniej do zakończenia!


"Jade, dziennikarka, nie zgadza się, by jej babcię, Jeanne, oddano do domu starców i zamieszkują razem w Paryżu. Ku jej zdumieniu babcia, prosta osiemdziesięciolatka ze wsi, kryje niezwykłą osobowość: przez całe życie potajemnie czytała książki! Jade pokazuje Jeanne rękopis swojej powieści z prośbą o ocenę. Babcia opowie jej w zamian, dlaczego swoje czytanie musiała ukrywać… Rzecz o wzajemnym szacunku i miłości, o literaturze, która łączy ludzi bez względu na wiek i o więzach przeszłości z dniem dzisiejszym. Zaskakująca puenta."

Taki opis na okładce książki zachęcił mnie do jej wypożyczenia z biblioteki. Na ogół nie ulegam tego typu reklamie od wydawcy, a nawet  właśnie rezygnuję (nie wierząc z jej prawdziwość), ale tym razem dałam się namówić. Temat "książki w książce" zawsze mnie interesuje. To zresztą był przypadek, że tak szybko trafiłam na potrzebną mi do Trójki e-pik książkę.

Ta powieść od początku mnie wciągnęła... głównie dlatego, że rozpoczyna się tematem dla mnie szczególnie teraz ważnym - problemem opieki nad starymi ludźmi, naszymi najbliższymi członkami rodziny.
Dopiero później czytelnik zaczyna poznawać największy sekret Babci - jej skrywaną starannie przed wszystkimi miłość do książek. To niezwykła historia jak prosta kobieta, żyjąca na wsi odkrywa znaczenie literatury dla jej własnego rozwoju intelektualnego. Docenia jak wiele zawdzięcza pisarzom i ich utworom.

"Początkowo ukrywała się nie przez przebiegłość, ale ze wstydu. Czytanie było w jej środowisku próżniactwem. Bogaci czytali, bo nie potrafili spożytkować swoich dziesięciu palców, a poza tym nie musieli pracować rękami! Tak mówiło się w jej rodzinie i w rodzinie dziadka ze strony ojca. Czytanie było domeną leniwych intelektualistów, którzy mieli szczęście i nie musieli harować, żeby zarobić na życie. W miarę jak Babunia czerpała przyjemność, dokonując nowych odkryć, to, co znajdowała w książkach, sprawiało, że nie miała ochoty o nich opowiadać. Czuła, że staje się kimś innym

Babunia bardzo sprytnie ukrywała swoją literacką namiętność - w trakcie pracy jaką było opiekowanie się dziećmi, czytała niemowlakom fragmenty Victora Hugo, Flauberta lub Joyce`a.  Maluchy słuchały fragmentów Ulissesa w czasie sjesty, gdy nie było ryzyka, że ktoś może to usłyszeć. 

Czytałam z prawdziwą przyjemnością, oceniając powieść jako naprawdę mądrą historię, a wiele zdań wypowiedzianych przez tytułową Babunię na temat starości mogę dopasować do swojego spojrzenia na świat i uważam za prawdziwe mądrości życiowe. Zresztą Babunia naprawdę jest dla mnie główną postacią tej opowieści, na jej tle wnuczka wypada blado i sztucznie. 

"Babunia" to opowieść o miłości, przemijaniu, starości z odkrywaniem piękna literatury w tle.

Czytając o początkach fascynacji literaturą, o tym jak Babunia musiała ukrywać swoje zainteresowania przed własną rodziną i środowiskiem (czytanie to marnowanie światła i czasu), nie mogłam oprzeć się porównaniom - możliwości rozwoju intelektualnego kobiet poprzez czytanie książek u robotników lub mieszkańców wsi polskiej i francuskiej na początku XX wieku. To dwa zupełnie inne światy, gdzie szanse na taki rozwój w Polsce były praktycznie równe zeru. Francja nie doznała takiego stopnia analfabetyzmu i czytelniczego zacofania jak Polska, przede wszystkim dlatego, że nie była zgnębiona polityką zaborców.

I tak sobie czytałam... i czytałam... aż do doszłam do zakończenia... I tu prawdziwy szok! 
Nie... ja nie chcę takiego zakończenia... tego się nie robi czytelnikowi...

Książkę przeczytałam w ramach sierpniowej Trójki e-pik