czwartek, 30 stycznia 2020

Małe trolle - początek historii

Kolejny rok z Trójką e-pik rozpoczynam od kategorii, którą właściwie miałam zamiar odpuścić, ponieważ w moim rozumieniu zabawy jest "mało wyzwaniowa", nie wymaga żadnego wysiłku w doborze lektury - każda książka pasuje. Wolę jednak kategorie bardziej wymagające.

" książka z podręcznej biblioteczki/ z nocnego stolika" - z braku miejsca nie dorobiłam się przez lata ani nocnego stolika, ani podręcznej biblioteczki (książki w kilku rzędach zajmują całą przestrzeń regałów, nie pozostawiając miejsca innym przedmiotom). Wybrałam więc tytuł z rzeczywiście podręcznego przedmiotu, czyli z czytnika.

O źródłach mojej miłości do Muminków pisałam w pierwszym poście mojego blogowego cyklu "Było... minęło...", czyli o literaturze dla dzieci i młodzieży. Dlatego pisząc o świecie Muminków nigdy nie będę obiektywna.
"Małe trolle i duża powódź" to początek historii Muminków, opublikowany w 1945 roku.
Dlaczego sięgnęłam teraz po książkę dla dzieci i czy rzeczywiście jest to lektura tylko dla dzieci?
Według mnie to tekst ponadczasowy i ponadwiekowy  (w sensie wieku czytelnika).
W przedmowie napisanej przez samą autorkę czytelnik znajdzie informacje o czasie i okolicznościach powstania tekstu, co w pewnym sensie może wywołać pytania "czy Tove Jansson stworzyłaby krainę Muminków, gdyby nie II wojna światowa?"

A ja powracam do tej krainy dzieciństwa (jeszcze nie przeczytałam wszystkich części), żeby odciąć się od otaczającego mnie świata, bombardującego  złymi wiadomościami i negatywnymi emocjami ludzi z parciem na szkło.

To moja jedyna kategoria "zaliczona" w Trójce e-pik, bo styczeń właściwie był stracony czytelniczo na walkę z wirusem sylwestrowym (chorobowym... nie komputerowym tym razem)

2 komentarze:

  1. Nie jesteś odosobniona ..ja kocham Muminki :)Niestety posiadam tylko jedną książeczkę na własność...mocno juz sfatygowaną z 1975r"W dolinie Muminków" Co do negatywnych ludzi i innych złych wiadomości ze wsząd, to dlatego ja kocham książki s/f i baśnie.Pozdrawiam serdecznie :) Ps.Ja nie wiem jak przebrnę przez lutowe wyzwanie..z Holokaustem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam kilka książek, ale też nie wszystkie.
      Trochę wybiórczo traktuję świat baśni - nie czytam nowych, jedynie powracam do ulubionych z dzieciństwa.
      Natomiast sf to całkiem nie moja bajka, chociaż kiedyś próbowałam.
      Mamy spory zbiór prawdziwej klasyki sf, bo mój mąż od lat jest fanem tego gatunku.

      A jeśli chodzi o trójkowe wyzwanie, to ja nie mam problemu z Holokaustem, ponieważ od dawna interesuję się tą tematyką.
      W czasach szkolnych przeszłam prawdziwy chrzest bojowy czytając wiele książek z tzw. literatury obozowej z biblioteki mojego Dziadka.
      Teraz uważam, że byłam za młoda na taką lekturę, bo niektóre szczególnie drastyczne fakty pamiętam do dziś. A minęło kilkadziesiąt lat.
      Dodatkowo mieszkając na terenie dawnego Litzmannstadt Ghetto trudno całkowicie odgrodzić się od duchów przeszłości.

      Usuń

Ze względu na spam i brak powiadomień w poczcie o nowych komentarzach ustawiłam ich moderację.