wtorek, 21 lutego 2017

Krótka forma kryminalna, czy powieść?


Sięgnęłam po książeczkę "Poirot prowadzi śledztwo" nie wiedząc, że to nie jest powieść, a zbiór opowiadań. Dało mi to po raz kolejny możliwość zastanowienia się, czy wolę czytać powieść - niecierpliwie wyglądając rozwiązania zagadki, kosztem delektowania się opisami tła wydarzeń... czy też wolę krótkie formy, dające szansę szybkiego zaspokojenia ciekawości.
Oczywiście nadal nie wiem co wybrać, chociaż raczej skłaniam się w stronę powieści... szczególnie, że opowiadanie nigdy nie było moją ulubioną formą w myśl zasady "im więcej stron, tym lepiej"...

Zbiór zawiera 11 opowiadań (już same tytuły są intrygujące):
"Gwiazda Zachodu", "Tragedia w Marsdon Manor", "Perypetie z tanim mieszkaniem", Tajemnica Hunter`s Lodge", "Kradzież obligacji za milion dolarów", "Tajemnica egipskiego grobowca", "Kradzież w hotelu Grand Metropolitan", "Porwanie premiera", "Zniknięcie pana Davenheima", "Sprawa włoskiego arystokraty", "Zaginiony testament".

Odkładając na bok niewątpliwy plus szybkiego dotarcia czytelnika do rozwiązania kolejnych tajemnic, można odczuwać niedosyt... że to jakby szkice, zarysy powieści, z których mogły powstać większe formy, pozwalające dłużej delektować się dawnymi klimatami.

A główna detektywistyczna para?
Obaj panowie są mocno wkurzający - Poirot ze swoim nadmiernym samozadowoleniem, dający na każdym kroku przyjacielowi do zrozumienia, że jest od niego głupszy...
i Hastings - naiwny, dający się oszukiwać pozorom, podatny na wpływ urody kobiecej.
Oczywiście Hastings musi być takim tłem dla Poirota, bo jak inaczej miałby on możliwość wyjaśniania kolejnych rozwiązań.


Stron: 200
 "Pochłaniam strony, bo kocham tomy!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz