środa, 5 października 2016

Z serii "niedoczytania"

  Od wydawcy: 
"Do czego zdolny jest morderca, aby ukryć swą zbrodnię? Mack zaginął dziesięć lat temu. Pewnego dnia wyszedł z domu i nikt go już więcej nie widział. Co roku dzwoni do domu w Dzień Matki, zapewnia, że jest zdrowy, po czym rozłącza się, nie odpowiada na żadne pytania. Nawet po śmierci ojca, który zginął w zamachu na WTC, nie wrócił do rodziny. Siostra Macka, Caroline, decyduje się rozwiązać tajemnicę. dlaczego brat zniknął. Prawda okaże się zaskakująca i śmiertelnie niebezpieczna..."
Nie znałam wcześniej tej autorki i sama nie wybrałam książki z półki, to 
podpowiedź pani bibliotekarki. Chciała dobrze, ale dla mnie to wybór nie trafiony. Jakoś nie mogę się odnaleźć we współczesnych kryminałach. Spróbowałam tak zachwalaną Marininę - totalna porażka... konstrukcja i treść tak zagmatwana, że zmęczona plątaniną nazwisk zrezygnowałam z dalszego poznawania dokonań tej pisarki.
"Gdzie teraz jesteś" to historia dziejąca się współcześnie i w tym chyba tkwi główny powód mojego problemu z takimi książkami. Podchodzę do wydarzeń zbyt emocjonalnie, odnosząc tło i postaci bohaterów do życia osobistego, a stąd już tylko krok do niepotrzebnego zbytniego wczuwania się w ich przeżycia. Trudno było mi skupić się tak bezstronnie czytelniczo na prowadzonej akcji odbierając prawdziwie sytuację matki - to jeden z przykład tego "niepotrzebnego" współczucia.


W miarę czytania czułam coraz większe przygnębienie opowiadaną historią, więc w pewnym momencie przerzuciłam na końcówkę z rozwiązaniem zagadki.
Jednak nie chcę już czytać  takich opowieści ..., za dużo smutku i niesprawiedliwości mamy wokół siebie, żeby jeszcze dobrowolnie dołować się takim czytaniem. Ja przynajmniej nie mam na to ochoty i wolę pozostawać przy starociach z klasyki gatunku (nie tylko tego).

2 komentarze:

  1. Nie znam tej pisarki...to znaczy nie czytałam jej nic, bo samo nazwisko mi w oczy wpadło.
    Ale teraz mnóstwo jest własnie tego typu książek...dołujących. Ja też wolę czytać książki, które mnie pozytywnie nastawiają do świata. I znów szukam w nich dobrego zakończenia.....nie cukierkowatego, ale dobrego a szczególnie gdy zżyje się z bohaterami czytanej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wielokrotnie wspominałam na blogu, dlaczego nie chcę czytać takich książek - to nasze przeżyte doświadczenia, nasze smutki, nasz cały bagaż życiowy mnie wystarczająco przytłacza, więc sama sobie nie dorzucam.
      Kiedyś było inaczej, młody czytelnik był tak chłonny, że nie obawiał się zdołowania i traumatycznych przeżyć przy lekturze (w dodatku z własnym dość czystym jeszcze kontem emocjonalnym).

      Usuń