sobota, 29 października 2016

Czas zimowy... czas letni...

"30 kwietnia 1916, niedziela
Zgodnie z zarządzeniem władz Generalnego Gubernatorstwa Warszawskiego o godzinie 11 w nocy należy przesunąć wskazówki zegarów na godzinę 12. W ten sposób po raz pierwszy dokonana zostaje zmiana czasu na tzw. czas letni. Akceptując pomysł oszczędności węgla i nafty, zgłoszony przez Hermana Resego, nauczyciela w mieście Hameln, w pruskiej prowincji Hannover, Rada Związkowa (Bundesrat) uchwaliła przesunięcie czasu zegarowego  we wszystkich krajach niemieckich na okres letni o godzinę do przodu w stosunku do czasu astronomicznego"*
I wszystko jasne, komu "zawdzięczamy" ten wątpliwej obecnie wartości przymus, wywołujący u wielu z nas złość i zgrzytanie zębami (delikatnie mówiąc). 

Należę do tej ponad 70 % większości  Europejczyków, którzy są przeciwni zmianie czasu. 
Zawsze miałam ogromne problemy z wczesną pobudką (przez lata musiałam wstawać przed godziną 5 rano!), a już po wiosennym każdorazowym "zabraniu" mi tej jednej porannej godziny nienawidziłam wszystko i wszystkich wokoło.
Dlaczego do rządzących głów nie docierają potwierdzone badaniami fakty, przemawiające przeciwko corocznym manipulacjom z zegarkami? To znaczy ja wiem dlaczego, ale publicznie nie będę się wyrażać.

* Krzysztof R.Kowalczyński "Łódź 1915-1918, Czas głodu i nadziei", s.69


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ponownie wprowadzam moderację wszystkich komentarzy.
To duże utrudnienie dla czytelników bloga i dla mnie, ale jakoś muszę zapanować nad bałaganem nie z mojej winy..
Nowe komentarze wpadają do spamu, pojawiają się z opóźnieniem w edycji bloga.
Mimo wielokrotnych prób ustawienia nie działa otrzymywanie powiadomień e-mailem.