poniedziałek, 19 września 2016

Wcale nie śmieszna Chmielewska

Czytelnik przyzwyczajony do pierwszych powieści Joanny Chmielewskiej, tych z kryminalnymi motywami na wesoło, może poczuć się zaskoczony.
Niby wszystko jak zwykle... Joanna Chmielewska jako pisarka Joanna Chmielewska przypadkowo odkrywa miejsce zbrodni - dwa niewątpliwe trupy na kupie gruzu ze skrytki w ścianie... również jak to często bywa w jej powieściach, uczestniczy aktywnie w rozwiązaniu zagadki, czyli odnalezieniu sprawcy/sprawców oraz zaginionego łupu ze ściany, o którym świadczą mizerne resztki, które pozostały w owym ściennym gruzie.


Jednak gdy odsuniemy na bok rozrywkowo-kryminalną część tej powieści, a całkiem poważnie skupimy się na osobach dramatu, to znajdziemy dramat rzeczywisty w bardzo smutnym i przygnębiającym wątku dziecka - ofiary psychicznej przemocy domowej.
Bo jak inaczej nazwać kilkanaście lat znęcania się wrednej baby nad bezbronną dziewczynką? Nie... ciotka nie używała siły fizycznej.. bardziej zgnębiła sierotę nakazami i zakazami, ciągłym poniżaniem, zmuszaniem do jedzenia obrzydliwych rzeczy i noszenia starych łachów. Lista pomysłów ciotki jest dłuższa, ale szkoda czasu na zajmowanie się nimi.
Można się zastanowić, czy takie postępowanie osoby dorosłej względem powierzonego jej opiece dziecka z rodziny jest możliwe? Oczywiście, że tak... jak najbardziej realne i możliwe... szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę motywy, którymi się kierowała. 

Nie mogę zaliczyć tej powieści do swoich ulubionych, bo jednak całkiem poważnie podchodzę do opowiedzianej historii, w której wcale mi nie żal ofiar kończących swój żywot w trakcie poszukiwania skarbów.

2 komentarze:

  1. Dziękuję za wizytę i komentarz u mnie.

    Chmielewskiej przeczytałam "aż" dwie książki. Drugą z nich był właśnie "Drugi wątek", pierwszą "Całe zdanie nieboszczyka". Obie czytało mi się dobrze, jednak nie porwały mnie na tyle, żeby wejść w dłuższą znajomość z tą autorką. Może kiedyś. Mam też "Lesia" - słuchowisko radiowe ze Stenką, Zamachowskim, Kowalewskim i Zborowskim, kiedyś dołączone do jednego z numerów "Bluszcza", jednak jakiś felerny egzemplarz, bo nie dało się wysłuchać do końca, ale i tak trochę się pośmiałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem fanką Chmielewskiej "od zawsze" :)
      I jednak zachęcam Cię do przeczytania "Lesia" - to cudna książka, chociaż młodsze pokolenia mogą ją odbierać inaczej. Jak się żyło w tamtych czasach zrozumienie Lesia jest naturalne.

      Usuń