czwartek, 29 września 2016

Łódzkie ulice z "kresowymi" nazwami

Tytuł dzisiejszego posta nawiązuje do wpisu Kaye Warszawskie ulice z "kresowymi" nazwami. Kiedy przeczytałam tamten tytuł w moim notesiku blogowym, od razu zadałam sobie pytanie: a jakie są łódzkie ulice z takimi nazwami?

Jedynym skojarzeniem tak "z marszu" jest ulica Wileńska. To nowa/stara nazwa tej ulicy. A dlatego ja zapamiętałam, że na niej mieści się szpital położniczy, w którym urodziła się moja córka.
Dlaczego nazwa nowa/stara? Ja znałam ją jako ulicę Małgorzaty Fornalskiej (do 1990 roku). Okazuje się jednak, że w dwudziestoleciu międzywojennym już miała obecną nazwę - Wileńska. A do 1913 roku - Szlachecka. Ładnie, prawda?
Nazwy z okresu okupacji hitlerowskiej nie chcę przytaczać.

Bardzo lubię chodzić śladami nazw ulic, tropić ich historyczne zmiany, więc tworzenie tego posta to dla mnie sama przyjemność.

A co znalazłam?
Barska, Dniestrzańska, Filarecka, Kowieńska, Kresowa, Krzemieniecka, Litewska, Mińska.

To niezbyt dużo, a jeszcze mam w niektórych przypadkach wątpliwości.
Nie wpisałam ulicy Brzeskiej, chociaż może kojarzyć się z miastem Brześć. Ale figuruje pod tą nazwą niezmiennie (jeszcze przed 1913 rokiem), więc może chodziło tu o "brzeg"

Barska - mam nadzieję, że nie chodziło tu o bar mleczny, ale o Bar - tak dobrze nam znany z Sienkiewicza. Tym bardziej, że sąsiednie ulice to Krakowska, Filarecka, Warneńczyka.

Podobnie z ulicą Mińską (też zaliczyłam pobyt w maleńkim szpitaliku na tej niewielkiej ulicy).
Myślę, że chodzi o ten daleki Mińsk, a nie na przykład Mińsk Mazowiecki. Nazwa polska tej ulicy pozostaje niezmieniona od czasów sprzed I wojny światowej.

A przy okazji tej "ulicznej" tematyki, kilka słów o książce z łódzkiej biblioteczki.
Kiedy pojawiła się w księgarniach miałam nawet zamiar ją kupić, jednak po przejrzeniu zrezygnowałam z zakupu (znowu kwestia finansowa). Wolę chyba sama tworzyć sobie na blogu taki słowniczek (nawet wtedy już zaczęłam) - większa przyjemność...


Od wydawcy:
 "Z około 2300 łódzkich ulic nazwy pamiątkowe związane z osobami posiada nieco ponad 700 ulic, placów, alei i skwerów. Ich patronami zostawali bojownicy o niepodległość Polski z różnych okresów historycznych, powstańcy, bohaterowie czasów I i II wojny światowej, a po 1989 roku „żołnierze wyklęci”, ludzie kultury i nauki, działacze społeczni i polityczni, święci i duchowni. Wśród nich pojawiają się również postaci literackie, biblijne oraz legendarne.
Łódź – miasto pełne niespodzianek – i w tej dziedzinie zaskakuje. W mieście są np. dwie ulice tego samego króla Bolesława – Śmiałego i Szczodrego; Michała Wołodyjowskiego i Małego Rycerza, Piasta i Piasta Kołodzieja.
Książka Patroni łódzkich ulic składa się z dwóch części: pierwsza ukazuje proces kształtowania się nazewnictwa łódzkich ulic i polityki historycznej prowadzonej przez władze Łodzi i centralne od XIX wieku po czasy współczesne; drugą tworzą biogramy patronów w większości uzupełnione unikatowymi fotografiami.
Publikację uzupełniają wykazy ulic, placów i parków, których nazwy zostały zmienione w okresie transformacji po 1989 roku, oraz indeks osobowy."

poniedziałek, 19 września 2016

Wcale nie śmieszna Chmielewska

Czytelnik przyzwyczajony do pierwszych powieści Joanny Chmielewskiej, tych z kryminalnymi motywami na wesoło, może poczuć się zaskoczony.
Niby wszystko jak zwykle... Joanna Chmielewska jako pisarka Joanna Chmielewska przypadkowo odkrywa miejsce zbrodni - dwa niewątpliwe trupy na kupie gruzu ze skrytki w ścianie... również jak to często bywa w jej powieściach, uczestniczy aktywnie w rozwiązaniu zagadki, czyli odnalezieniu sprawcy/sprawców oraz zaginionego łupu ze ściany, o którym świadczą mizerne resztki, które pozostały w owym ściennym gruzie.


Jednak gdy odsuniemy na bok rozrywkowo-kryminalną część tej powieści, a całkiem poważnie skupimy się na osobach dramatu, to znajdziemy dramat rzeczywisty w bardzo smutnym i przygnębiającym wątku dziecka - ofiary psychicznej przemocy domowej.
Bo jak inaczej nazwać kilkanaście lat znęcania się wrednej baby nad bezbronną dziewczynką? Nie... ciotka nie używała siły fizycznej.. bardziej zgnębiła sierotę nakazami i zakazami, ciągłym poniżaniem, zmuszaniem do jedzenia obrzydliwych rzeczy i noszenia starych łachów. Lista pomysłów ciotki jest dłuższa, ale szkoda czasu na zajmowanie się nimi.
Można się zastanowić, czy takie postępowanie osoby dorosłej względem powierzonego jej opiece dziecka z rodziny jest możliwe? Oczywiście, że tak... jak najbardziej realne i możliwe... szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę motywy, którymi się kierowała. 

Nie mogę zaliczyć tej powieści do swoich ulubionych, bo jednak całkiem poważnie podchodzę do opowiedzianej historii, w której wcale mi nie żal ofiar kończących swój żywot w trakcie poszukiwania skarbów.

niedziela, 18 września 2016

Niedziela z obrazem (83)

Przy okazji świątecznego czasu - taki obrazek...

 Victor Gabriel Gilbert (1847-1933)  "Le marché aux fleurs"




niedziela, 4 września 2016

Niedziela z obrazem (82)

Młode kotki coraz śmielej towarzyszą mi w ogrodzie, więc najwyższa pora na kocie motywy.

Henriette Ronner-Knip "Teatime For Kittens"


czwartek, 1 września 2016

"Polskie drogi" (1976)


Można mieć krytyczne uwagi dotyczące serialu - nieścisłości historyczne, widoczne "przegięcie" propagandowe na lewo, niedoróbki scenariuszowe (np. różnice w imionach bohaterów) itp. ... ale serial jest chyba najlepszym filmem wojennym w dorobku naszej telewizji pod względem poziomu aktorskiego (łatwiej wyliczyć kto z naszych najlepszych aktorów NIE grał w tym serialu) i w ogóle samego klimatu czasu wojny i okupacji, z całą grozą i realizmem codzienności.

Ktoś napisał w internecie, że gdyby serial został zrobiony w Hollywood, to na sto procent dostałby Oscara za muzykę.