czwartek, 4 sierpnia 2016

Jakie książki o Powstaniu?

Zadałam sobie to pytanie w kontekście aktualnych, ohydnie politykierskich zawirowań wobec tamtych ludzi i tamtych wydarzeń.
Nie chcę odnosić się w żadnym wymiarze do tego, co musieliśmy teraz obserwować - mój stosunek do Powstania Warszawskiego jest jednoznacznie prosty: Polacy walczyli z wrogiem... okupantem, mordercą narodu... ludzie i miasto zapłacili za to straszną cenę...

A oceny całej złożoności tego historycznego faktu nie podjęłabym się nigdy. Tak samo jak nie uznaję analiz i ocen historyków pozbawionych obiektywizmu, stronniczych politycznie zarówno w czasach minionych, jak i teraz. Chyba nawet gorzej teraz, niż w poprzednim ustroju, bo wolność słowa pozbawia niektórych już nawet elementarnych zasad przyzwoitości.

Stąd moje pytanie w tytule... pytanie, które traktuję indywidualnie.
Dobór książek z kręgu tematyki powstańczej zależy wyłącznie od nas samych. Od tego, na jakim etapie życia jesteśmy; ile już wiemy o powstaniu; jakie zakresy na interesują, wolimy dokument, czy łatwiutko przyswajalną popularną propozycję; powieść czy wiersz; wspomnienia, pamiętniki czy biografie...

Mam za sobą różne etapy poznawania  historii Powstania Warszawskiego i nie chcę teraz przetwarzać swojego myślenia po raz kolejny... szczególnie przy nachalnej "pomocy" aktywistów machających sensacyjkami wyciąganymi jak króliki z kapelusza. Dlatego omijam wszelkie dyskusje, spory, analizy, udowadnianie czegoś na nowo lub inaczej.

Na pierwszym miejscu stawiam obecnie wszelkie formy wspomnieniowe, których autorami są sami powstańcy. Nawet te, wydane dopiero w ostatnich latach, a więc zawierające obraz przetworzony nieuchronnie przez miniony czas, cenię najbardziej. Nie oczekuję, że muszą to być literackie arcydzieła... najważniejszy jest przekaz, który z każdym rokiem odchodzi nie wysłuchany wraz z odchodzeniem ludzi.
Należy zachować (nagrać, zapisać) ile jeszcze można... bo już niedługo naprawdę nie będzie można.

Na liście do przeczytania:

2 komentarze:

  1. Jak sądzę najlepsze są wspomnienia te najwcześniejsze, bo pozbawione fabularyzacji.
    Pamiętnik pisany na bieżąco to jednak chyba najlepsze źródło wiedzy o tamtych dniach.
    Ja czytam już kolejny rok w sierpniu Stompora "Płonące lazarety"....wprawdzie nie jest to literatura wspomnieniowa ani dokumentalna, ale jest zapisem powstania dzień po dniu.
    To trudna lektura, bo ukazująca ten straszny czas dla Warszawy niezwykle realistycznie.
    Czytając wędruje się wraz ze szpitalem i jest się świadkiem niesamowitych okropieństw jakie Niemcy dokonywali na powstańcach i cywilnej ludności Warszawy.Ten ogrom barbarzyństwa poraża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że im wcześniej spisane wspomnienia, tym większe mają znaczenie.
      Ale tutaj mamy przecież także skomplikowaną historię powojenną - różne były powody odcinania się powstańców od wspomnień. Nie wszyscy chcieli wracać do tamtych dni, przeżycia były tak straszne, że właśnie nie chcieli o nich myśleć. Do tego dochodzi cała propagandowa walka z powstańcami.

      Pamiętnik pisany na bieżąco, zapis dzień po dniu to też forma wspomnieniowa. Chociaż najtrudniejsza, szczególnie w późniejszym okresie Powstania.

      Usuń