niedziela, 24 lipca 2016

Niedziela z obrazem (76)

Upalny lipiec w mieście XXI wieku... wokół panuje wyjątkowa cisza... chyba pozostali w domach tylko ci, którzy musieli... nie mogli nigdzie wyjechać. Wrzeszcząca dzieciarnia i podpite nastolatki jeszcze nie wracają do domów na noc.

W takie dni wakacyjne łatwo się rozczulić wspomnieniami dzieciństwa, a w obecnym czasie powracają nieodparcie żniwne obrazki z dalekiej zapadłej podlaskiej wsi. Ciągle wracam pamięcią do tych sielskich dla mnie wtedy miejsc (chociaż widziałam ich prymitywizm przez porównanie z fabrycznym miastem). Nie ma tamtych ludzi, tamtym zabudowań, wieś jakby zamarła w ciszy... gdzie tamten gwar, sznur wyładowanych snopkami wozów, biegnąca obok nich dzieciarnia ze szczekającymi psiakami. Największą atrakcją było móc wdrapać się tam wysoko i przynajmniej wjechać na wozie do stodoły.

Szukałam dziś obrazu oddającego klimat tamtych żniw i spośród kilku wybrałam ten, bo pamiętam mojego Dziadka z kosą rozpoczynającego koszenie, chociaż nowoczesność w postaci snopowiązałki  (konnej) jechała tuż za nim. A my trochę odpoczywając w cieniu (na polach rosły pojedyncze drzewa), czekaliśmy z niecierpliwością na przerwę i skromne jedzenie z podobnych wiklinowych koszyków. W końcu też pomagaliśmy, a wiązanie snopków zapamiętałam do dziś...

Włodzimierz Tetmajer "Żniwa" (1902)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz