środa, 1 czerwca 2016

Z okazji Dnia Dziecka tym razem w stronę przyszłości

W tym strasznym zabieganiu, które ostatnio steruje moim życiem, nie miałam nawet czasu pomyśleć o charakterze tego wpisu. Co więcej... nawet o nim w ogóle nie myślałam. Ale po szybkiej lekturze dzisiejszych wpisów na znajomych blogach (na razie bez pozostawienia komentarzy, może wieczorem coś napiszę), kilka refleksji wywołało temat - "Co ja czytam swoim wnukom? jaką klasykę literatury dla dzieci im pokazuję?".

I tu bardzo szybko następuje przykre podsumowanie - prawie nic im nie czytam, bo nie mam warunków do systematycznych wspólnych lektur. Powód jest jeden... podstawowy... niezależny ode mnie... ogromnie smutny - ODDALENIE.
Nie mieszkamy w tym samym mieście i to rzutuje na wszystko w naszym rodzinnym życiu. Chłopcy przyjeżdżają do dziadków co kilka miesięcy i gdy są z nami dzień lub dwa bardzo mało czasu pozostaje na chwile z książką.
Ale to jednak moje zaniechanie.. w codziennym pędzie nie zaplanowałam takiej akcji mając świadomość, że ich rodzice bardzo dbają o czytelnicze wychowanie swoich dzieci. Jednak chcę to zmienić i od teraz przy każdej okazji wykroić czas na sięgnięcie z półki starych książek...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz