środa, 4 maja 2016

"Na łódzkim bruku"


Od autora
"Książka niniejsza stanowi próbę odtworzenia codziennego życia Łodzi w jednym z najbardziej dramatycznych okresów jej dziejów, obejmujących lata 1901-1918. Zasadniczym źródłem zawartych w niej informacji jest łódzka prasa codzienna oraz opracowania kronikarzy i dziejopisów zajmujących się historią łodzi i jej regionu, zwłaszcza zaś publikacje dotyczące czasów rewolucji 1905 r. i lat pierwszej wojny światowej"

Wacław Pawlak  "Na łódzkim bruku", Wydawnictwo łódzkie, 1986, wyd.I

Od pierwszego wydania tej książki minęło 30 lat - to bardzo dużo, biorąc pod uwagę zmiany polityczne i ustrojowe, które w tym czasie przeżyliśmy. Miały one przecież decydujące znaczenie przy przekształceniach rynku księgarskiego. W ciągu tych lat pojawiły się nowe wydawnictwa, które "wypuszczają" pozycje książkowe na zupełnie innym poziomie edytorskim i oczywiście o innym charakterze światopoglądowym, politycznym, a przede wszystkim wzbogacone o nową wiedzę, dokumentację i fotografie dawnej Łodzi.

Jednak biorąc pod uwagę właśnie tamten czas wydania, ta książka jest jednym z niewielu pojawiających się wówczas tytułów dotyczących naszego miasta. Nie jest to książka do czytania "jednym ciągiem" jak to bywa czasami z ciekawą powieścią. To kalendarium, ale podane w dość lekkiej formie - chociaż o wyraźnie lewicowym charakterze (zgodnym z jedynie słuszną!!! wtedy linią siły przewodniej). Na przykład takich, jak we fragmencie cytowanym z okazji rocznicy 3 Maja, które w poprzednim poście celowo pominęłam, ponieważ uznałam za zbyt agitacyjne, wybrane tendencyjnie (a może nawet mało wiarygodne):

"PPS wystąpiła liczne z czerwonym sztandarem, na którym widniał Orzeł Biały okuty w kajdany i napis: "Niech żyje Niepodległa Polska Ludowa". Pochód zamykały organizacje robotnicze i oddziały straży ogniowej. Mimo podniosłego nastroju dochodziło kilkakrotnie do paniki i zamieszania" s.205

Mając obecnie do dyspozycji inne źródła, można dostrzec różnice w doborze podawanych wiadomości - jak chociażby brak w tym rozdziale szerszych informacji dotyczących działań różnych wyznań religijnych w organizacji i przebiegu obchodów rocznicy. Wystarczy zresztą otworzyć książkę w dowolnym miejscu, żeby natrafić na podobny język. Ta swoista wybiórczość faktów, połączona z charakterystycznym słownictwem (kojarzącym się z partyjną agitacją - proletariat, instynkt mas itp),  to właśnie główny minus tej książki - obok słabej jakości fotografii publikowanych w tym wydaniu.

Mimo tych uwag - pozycja obowiązkowa w biblioteczce łodzian interesujących się swoim miastem. Mam tu na myśli łodzian myślących, potrafiących spojrzeć krytycznie na czytany tekst i dostrzec w niej jedno z wielu źródeł informacji - nie jedyne.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz