piątek, 22 kwietnia 2016

Pamiętniki Jane Austen(?)

   "Pierwsze promienie słońca wślizgnęły się przez zasłonę, gdy Cassandra poruszyła się na swoim łóżku i spojrzała na mnie zaspana:
- Jane? Czy coś się stało? Dlaczego nie jesteś w łóżku?
- Przez sześć dni - szepnęłam zbolała - otoczona byłam najdroższymi naszymi przyjaciółkami. Rozkoszowałam się cudowną okolicą, pięknymi, przestronnymi pokojami z boazerią... Oświadczyny Harrisa dopełniły czaru. Ale zgodziłam się tylko z wyrachowania, myśląc o naszych finansach. Nie kocham go! Nigdy nie będę zdolna go pokochać! Czuję się tak, jakbym właśnie zawarła pakt z samym diabłem ; życie w komforcie i dostatku za wieczną samotność i nieszczęście!
   - Jane, uspokój się. Wracaj do łóżka, śpij. Rano zobaczysz wszystko w innym świetle.
   - Już jest ranek! - jęknęłam. - I nie spocznę, póki nie naprawię tego, co zepsułam tak pochopnie. Och, siostrzyczko! Gdy pomyślę o strasznym bólu, jaki sprawię, o złych uczuciach, jakie wywołam... Ale nie mogę wyjść za Harrisa. Po prostu nie mogę.
   Nic, co kiedykolwiek powiedziałam czy zrobiłam, nie zraniło tylu osób, jak cofnięcie mojego słowa tamtego dnia.
   Harris siedział już w pokoju śniadaniowym. Zalewając się łzami, wymówiłam słowa, które musiały paść: przepraszałam za nierozwagę, przyznałam, że popełniłam wielki błąd, że wina leży po mojej stronie. Jego reakcja była w zupełności zgodna z jego charakterem. Spojrzał na mnie z nienawiścią i pomieszaniem, a potem odwrócił się na pięcie i wypadł z pokoju bez słowa"
Syrie James "Pamiętniki Jane Austen", tłumaczenie Maria Smulewska, Wydawnictwo "Otwarte" 2009, s.87-88

Podobnie jak wiele innych czytelniczek (panów raczej nie widzę w tym gronie) "dałam się podejść" i przyjęłam tytuł za pewnik.
Ale... po prostu... pewnego dnia zbyt długo błąkałam się po swojej Bibliotece Dzielnicowej nie mogąc na nic się zdecydować. To był jakiś wyjątkowo niedobry dzień, bo zamiast listy książek, o które mogłabym zapytać, miałam całkowitą pustkę w głowie. Zajrzałam więc do półki "kobiecej literatury" i tam znalazłam ten pamiętnik. Nie przejrzałam książki na miejscu, więc dopiero w domu zaczęłam oględziny.

Fakt, że uznałam książkę za rzeczywisty pamiętnik oznacza nie moją naiwność w tym względzie, ale moją całkowitą nieznajomość dorobku Jane Austen. Jedyną jej powieścią jaką znam jest "Rozważna i romantyczna" (kupiłam tanie wydanie z jakąś gazetką po obejrzeniu w telewizji ekranizacji). Dlatego nie jestem tak zorientowana w temacie, jak zagorzałe wielbicielki tej pisarki, które znają na pamięć nie tylko całą listę jej powieści, ale całe ich fragmenty. Stąd ich irytacja i złość, gdy w tym rzekomym pamiętniku znajdują zapożyczenia, pomysły i cytaty z innych książek.
Coś mi zaczęło nie pasować już w trakcie czytania wstępu od autorki - Syrie James, więc czym prędzej zajrzałam na koniec... a tam rozwiązanie zagadki.
Przyznaję, że to w dużym stopniu ostudziło moje zainteresowanie książką, ale jednak zaczęłam czytać.
Niestety... czytałam i męczyłam się zmuszając do czytania... robiłam przerwę na kilka dni... wracałam do książki... W ten sposób nie dojechałam nawet do połowy, kiedy stwierdziłam, że kompletnie mnie nie interesuje - tak mnie nudzi, że nie jestem w stanie nawet zapamiętać imion i nazwisk pojawiających się w niemrawej akcji osób.I definitywnie książkę odłożyłam .

Nie wiem, na ile udało się autorce naśladować styl Jane Austin. Mnie "Rozważna i romantyczna" nijak nie zachwyciła (pozostanę przy wersji filmowej)... a na pewno nie do tego stopnia, żeby czytać inne powieści i w ogóle ulegać tej anglomanii w dawnym stylu. Na pewno przeczytam jeszcze jedną z powieści Austin, którą znalazłam w Starej Szafie, ale to prawdopodobnie będzie koniec moich spotkań z tą literaturą.

2 komentarze:

  1. Austen znam tylko z filmów i nie ma sobie za złe, że tej klasyki nie poznałam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wcale a wcale nie czuję zaniedbania :)
      A mówiąc poważnie - nie musimy zachwycać się tym, czym wszyscy się zachwycają, jeśli nas to nie nasza bajka.

      Usuń