czwartek, 7 kwietnia 2016

Miłość i śmierć

 
   "Namiętności są silniejsze od uczuć rodzinnych. Aby zachować Małgorzatę, gotów byłem walczyć nawet z ojcem.
   - No więc, nadeszła pora, aby zacząć żyć inaczej.
   - Dlaczego to, drogi ojcze?
   - Dlatego, że twoje postępowanie podrywa szacunek, który rzekomo żywisz dla swojej rodziny.
   - Nie umiem sobie wytłumaczyć tych słów.
   - No, to ja ci je wytłumaczę. Że masz kochankę - to jest w porządku. Że płacisz jej jak przyzwoity pan powinien opłacać miłość dziewczyny lekkich obyczajów - to też jest w najlepszym porządku. Ale że dla niej zapominasz o sprawach najświętszych, że pozwalasz na to, aby pogłoski o twoim skandalicznym zachowaniu docierały aż do mnie na prowincję i rzucały cień na szacowne nazwisko, jakie ci dałem, oto czego być nie powinno i czego nie będzie."

Aleksander Dumas "Dama kameliowa", Wydawnictwo łódzkie, Łódź 1979,  s.164 
Sięgnęłam po książkę zaledwie dwa lata temu, chociaż stoi na półce od roku tego wydania (nie wiem dlaczego tak długo musiała czekać w kolejce). A  wraz z upływem czasu wszystkie mądrości, które wtedy miałam do napisania świeżo po lekturze już dawno wyparowały. Być może należałoby po prostu przeczytać książkę jeszcze raz, ale na to nie mam już ochoty (przynajmniej w najbliższym czasie). Słynny melodramat okazał się mdły i chwilami nużący - chyba nie do końca wytrzymał próbę czasu.

Gdy czytam powieść mającą już tyle lat (pierwsze wydanie w 1848 roku) najczęściej zwracam uwagę na zapis rzeczywistości. W tym przypadku bardziej skierowałam się na uczucia.
Utrwalone w powieści układy społeczne niby już odeszły w przeszłość, chociaż tak naprawdę nie do końca. Zmieniła się tylko scenografia, rekwizyty i język, jakim mówimy o pra-wnuczkach dawnych kameliowych dam...

3 komentarze:

  1. Blog wypiękniał Elu ... śliczna skórka.....Jak to zrobiłaś, bo chyba w bloggerze nie ma takiej.

    Muszę się przyznać, że nigdy "Damy Kameliowej" nie czytałam. Znam ją ze sztuki oglądanej w teatrze telewizji, filmu , ale nie z książki. Dzisiaj też już bym po nią nie sięgnęła, jak i po "Trędowatą". Jednak już w czasie czytania mierzi język jak i maniera .....

    Pozdrawiam niedzielnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu :)
      Ja cały czas przerabiam tego bloga, chociaż nie miałam pełnej koncepcji jego wyglądu i ustawienia. Dość często zmieniam wygląd strony, bo lubię co jakiś czas takie przemalowanie i przemeblowanie (również wirtualne).
      Ta "skórka" to rzeczywiście tło zewnętrzne, które wkleja się za pomocą kodu html. Jeśli będziesz zainteresowana to wyślę Ci wiadomość pocztową z opisem i linkami do takich wzorków.
      Ten wybrałam, bo (jak widać na blogu)lubię takie retro-klimaty.

      A okładka niestety taka, jakie były lansowane w latach 70-tych - żeby broń Boże ktoś nie posądził projektanta o bezguście, albo skłonności do staromodnej stylistyki.

      Ściskam serdecznie :)

      Usuń