poniedziałek, 4 kwietnia 2016

"Pod jednym dachem, pod jednym niebiem"


"Babka Izabelka wróciła znów do modlitwy, ale nie czytała już litanii z książeczki, zaczęła odmawiać swój codzienny pacierz - "Ojcze Nasz", "Zdrowaś Mario", "Aniele Boży, stróżu mój", "Kto się w opiekę"... aż przy wyznaniu wiary zatrzymała się przy słowach: świętych obcowanie. Jak ciepły powiew ogarnęło ją błogie marzenie - dlaczego to tylko święci mieli dostępować łaski obcowania ze sobą , dlaczego zwykli ludzie, jeśli tylko poczciwie przeżyli życie, nie mogliby w niebie spotkać się ze swymi bliskimi? Nie po raz pierwszy chciało jej się - na pociechę - myśleć o tym, że to powinno być możliwe. Niechby dobry Pan Bóg dał ludziom tę nadzieję. Niechby obdarzył ich szczęściem większym, niż samotna wieczność dusz, które dostąpiły zbawienia.
   Jak lekko , jak radośnie by się umierało wiedząc, że zobaczy się wszystkich kochanych za życia, że znowu będzie się z nimi! Tyle miałoby się im do powiedzenia..." 

Stanisława Fleszarowa-Muskat "Pod jednym dachem pod jednym niebem", Wydawnictwo "Glob", Szczecin 1988, s.241

To powieść o kobietach i o ich miłości w różnych odsłonach. Mężczyźni, owszem są, ale wraz z całą swoją męskością, siłą i bohaterstwem pozostają na drugim planie. Są jakoś mniej ważni od tych kobiet, zmuszonych do bycia silnymi przez czasy, w jakich żyją. Począwszy od obu babek, a skończywszy na najmłodszej nastolatce.
Trudno określić tutaj pierwszoplanowych bohaterów. Być może są nimi Karolina i Wiktor, być może babka Izabelka. Każda z pojawiających się postaci to inny charakter, inny światopogląd.

Akcja obejmuje krótki czas współczesności - kilkadziesiąt godzin rodzinnego spotkania i długi czas przeszłości powracający w odcinkach. Współczesność to Polska lat 80-tych XX wieku i jak zawsze u Fleszarowej to Polska socjalistyczna, z całą złożonością ludzkich losów. Tych z pałaców... i tych z chłopskiej chałupy... żołnierzy idących do Berlina z Ludowym Wojskiem Polskim... powojennych karier związanych z wyjazdem z wyjazdem "na placówkę".
Czas przeszłości to przede wszystkim II wojna światowa - obecna chyba w każdej powieści tej autorki.

3 komentarze:

  1. Fleszarowa -Muskat w swoim czasie należała do moich ulubionych pisarek...czytałam wszystko co wydawała a najbardziej lubiłam "Zatokę śpiewających traw". Miałam sporo jej książek, ale wszytko razem z innymi czytadłami oddałam ponad dwadzieścia lat temu do biblioteki. Nieraz już niektórych z nich żałowałam.
    Tę książkę też mam, bo siebie ją niedawno kupiłam za grosze i coś jeszcze z warkoczami w tytule, ale na razie czekają na czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może chodzi o powieść "Czarny warkocz" (ale znam tylko tytuł).

    Ja Fleszarową lubiłam czytać i denerwuje mnie używanie jej nazwiska jako synonimu poziomu czytadła. Już kilka razy trafiłam na takie porównania (zawsze u tego samego znanego znam blogera), ale nie podejmuję dyskusji, bo nie widzę sensu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście masz rację,źle się wyrazilam, bo sama również nigdy nie traktowałam jej książek jako zwykle czytadla. To było takie ogólne stwierdzenie chociaż w tych książkach oddanych było raczej niewiele czytadel a raczej wszystkie moje ulubione książki lżejszej treści, ale nie tylko lżejszej

    OdpowiedzUsuń