środa, 30 marca 2016

Dzień z obrazem (66) - Tragiczny los pięknej modelki malarzy

Nie znając historii polskiego malarstwa zbyt dobrze i oglądając po raz pierwszy obrazy Piotra Stachiewicza wyświetlane jednocześnie na monitorze  w formie miniaturek  (jako wynik wyszukiwarki), bez trudu można zauważyć  pojawiającą się na nich wielokrotnie tę samą modelkę. Same obrazy - szczególnie te, na których kobieta jest w stroju ludowym , w niektórych przypadkach różnią się jedynie kolorami i szczegółami (stroju właśnie), dając wrażenie masówki i pójścia na łatwiznę ze strony malarza. Prawie identyczne ułożenie głowy, taka sama pozycja ciała.
Patrząc na piękne, zupełnie "nie chłopskie", rysy twarzy modelki odnosimy wrażenie, że to jakaś przebieranka "panienki" zachwyconej młodopolską chłopomanią, a nie autentycznie "prosta dziewczyna".

Zofia Frątczakówna  pozowała krakowskim malarzom w okresie Młodej Polski. Była modelką m.in. Wojciecha Kossaka, o czym chyba nawet wspomina Magdalena Samozwaniec w "Marii i Magdalenie" (ale nie jestem pewna, bo dawno już czytałam MiM ostatni raz).
Do środowiska malarzy wprowadziła ją matka i dziewczyna stała się w nim popularną modelką. Pozowała do różnego rodzaju obrazów z wyłączeniem aktów. Najczęściej możemy ją rozpoznać w tradycyjnym stroju krakowskim.


Piękna Zośka w stroju krakowskim na obrazie Piotra Stachiewicza

Mając 22 lata wyszła za mąż za szewca, Macieja Palucha i można powiedzieć, że wraz z tym zamążpójściem skończyła się jej przygoda ze światem artystycznym. A zaczęła prozaiczna rzeczywistość zakończona po kilku latach tragiczną śmiercią. Dla zarobku pozowała jeszcze sporadycznie, ale musiała tego zaprzestać ze względu na konflikty z mężem. Urodziła czworo dzieci (dwoje zmarło) i przeżywała domową przemoc (jak to się teraz nazywa). Jak ciężkie musiały to być przeżycia, skoro uciekła z dziećmi do swojej ciotki i wniosła do sądu pozew o przyznanie alimentów. Decyzja sądu, wraz z przyznaniem pozwolenia na osobne zamieszkanie z dziećmi (tu widać jak ograniczone prawa miały wtedy kobiety), nie uchroniła jej, ani krewnych  przed agresją męża - groźby, zastraszanie, pobicia.

Więcej szczegółów dotyczących tamtej historii można znaleźć w internecie. Ja tu ich nie przytaczam, bo nie chcę rozpisywać się zarówno o okolicznościach, jak i o detalach makabrycznego morderstwa.
Morderstwo bowiem zakończyło życie Zofii , która w chwili śmierci (w dniu imienin - 15 maja!), miała zaledwie 28 lat.

"Piękna Zośka" , jedna z tysięcy niewinnych ofiar domowego wynaturzenia i przestępczego zwyrodnienia, nie przepadła jak inne w mrokach niepamięci i zakurzonych aktach sądowych.
Przetrwała na płótnach malarzy...

1 komentarz:

  1. Interesująca i tragiczna historia, którą z zaciekawieniem przeczytałam. Piękna dziewczyna z niej była.

    OdpowiedzUsuń