czwartek, 31 marca 2016

Odstraszanie okładką - celowe, czy przypadkowe?

Czasami zastanawiam się, czy okładka danej książki nie podoba się tylko mnie. Na przestrzeni swoich czytelniczych lat, co jakiś czas trafiam na książkę z paskudną okładką.
Taką jak ta


A może to jakiś sabotaż wydawniczy, osobista zemsta pracownika odpowiedzialnego za dobór okładki?
Wiem... o gustach nie dyskutujemy...ale ja jeszcze mam dziwne idealistyczne przeświadczenie, że okładka to integralna część całości... że obraz powinien współgrać z treścią... i takie tam inne..

4 komentarze:

  1. Zgadzam się, że okładka powinna współgrać z treścią książki.
    Akurat tej nie mam w swoim zbiorze Kolibrów tylko w wydaniu PAX. To PAX - owskie jest nijakie z bura okładką nie oddająca emocji, które ta książka zawiera....wprawdzie jej jeszcze nie czytałam, ale mniej więcej już wiem o co w niej chodzi. I porównując te dwie okładki byłabym skłonna stwierdzić, że ta w Kolibrze jednak bardziej chyba zapowiada treść, bo mamy na okładce femme fatale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czy femme fatale musi być taka odpychająca? Dla mnie ta postać z okładki jest wręcz ohydna i niewiele ma wspólnego z bohaterką. To oczywiście moje subiektywne odczucia.

      Usuń
    2. Oczywiście zgadzam się z Tobą Elu, że to była radosna twórczość ilustratora....zastanawiam się, bo nie czytałam książki w jakim czasie to się działo.....

      Usuń
    3. Czas akcji - początek XX wieku. Ale w tym przypadku nie jest aż tak istotny, równie dobrze autor mógł ją osadzić dużo wcześniej, albo dużo później. Ważna jest w treści warstwa psychologiczna, natomiast otaczająca ją rzeczywistość jest tylko scenerią - mogłaby być każda inna.

      Usuń