wtorek, 15 marca 2016

Czytania Sienkiewicza ciąg dalszy

Chociaż w kolejce czekają książki z fabułą osadzoną w czasie bardziej współczesnym, wybrałam do przeczytania coś najbardziej ulubionego, czyli klimaty Trylogii.

"Na polu chwały" to powieść zawierająca wszystko to, co Trylogia: miłość młodych ludzi wystawiona na ciężkie próby, pożądanie sąsiedzkiej własności, dybanie na cnotę niewinnej panienki, porwanie, wybryki nudzących się młodzieńców itd . Odnajdziemy tu różnego rodzaju znane nam sienkiewiczowskie typy ludzkie - każdą z postaci można porównać z konkretnym bohaterem Trylogii (ta powieść powstała później). Może za wyjątkiem pana Zagłoby, bo on jednak jedyny w swoim rodzaju. Jest także dynamiczna akcja... nie ma tylko jednego... tytułowego pola chwały. Gdy wszelkie prywatne przeżycia i trudności bohaterzy mają już za sobą i zbliża się ta oczekiwana okazja do wykazania się męstwem i patriotyzmem, czyli odsiecz wiedeńska... nagle szast-prast autor urywa wszystkie wątki... powieść się kończy.
Odnosimy wrażenie, że ta książka to dopiero wstęp, pierwszy tom większej całości, w której akcja przeniesie się na pole bitwy. Niestety, to już koniec i dalszego ciągu nie ma.

Traktując jednak tę powieść jako miły w czytaniu przygodowy romans ( dziś pewnie wrzucony byłby do worka pod tytułem "literatura kobieca"), odrzucając oczekiwania militarnych wątków, jest to naprawdę lekka literatura dla czytelniczek gustujących w dawnym stylu i języku. Jedynie tytuł mógłby być inny... a jaki?... można zabawić się w dobranie innego...

Znalazł się przypadkowo egzemplarz (warto czasem zajrzeć do zapomnianej szuflady) wydania tej powieści. "W kręgu trylogii" zawiera trzy utwory: "Niewola tatarska", "Na polu chwały", "Zagłoba swatem".
Nawet nie wiedziałam, że coś takiego mamy w domu. Po krótkim dochodzeniu okazało się, że nikt nie pamięta, skąd ta książka się u nas wzięła.
Wydanie jest ładne (rok 1999), z twardą oprawą, ale niestety zawiera sporo literówek.
Można to jednak wybaczyć wydawcy, którym był Club International del Libro S.A z Madrytu.
Widocznie zabrakło w zespole dobrego korektora znającego język polski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz