poniedziałek, 18 stycznia 2016

W nowym roku...

Chyba większość blogerów odniosła się w jakiś sposób do tego szczególnego momentu końca i początku - mamy już za sobą podsumowania minionego roku, plany na nowy rok...
Lubię czytać o planach innych, można dowiedzieć się o nowych i ciekawych projektach i pomysłach. Celowo nie używam słowa "wyzwania", bo go nie lubię... drażni mnie w kontekście przyjemności, jaką jest czytanie książek. A nawet za bardzo blisko mu do "wyzywania" - jakoś tak mi się zawsze niemiło kojarzy. Dlatego mówię o swoich planach i zamierzeniach, bo do niczego nie mam zamiaru się zmuszać poprzez wyzwania (tym bardziej sama siebie).  Raczej nie planuję udziału w tego typu zabawach, z różnych powodów.

W takim razie po co mi jakiekolwiek plany, skoro nie lubię sztywnych form zorganizowanych?
A... tak mi się zachciało w tym roku zabawić i z góry określić to, co i tak pojawiłoby się w zapisach na blogu. Po prostu przelałam na klawiaturę plany siedzące w głowie.
Bo sam fakt mojego osobistego blogowania jest tutaj punktem wyjścia i do niego powinnam przypisać pytanie podstawowe: "dlaczego dalej chcę prowadzić ten wirtualny zeszyt?". Chcę pisać swobodnie i na luzie  bo to moja odskocznia (jak wskazuje nadal adres) od problemów codzienności (to się nie zmieniło od początku). Jednak tu muszę wprowadzić rygor krótkiej formy - ręka dość szybko odmawia współpracy, więc mogę napisać zaledwie kilka zdań. A to dla mnie za mało (zawsze lubiłam się rozgadać). Skoro jednak trudno mi będzie pisać więcej, wolę ograniczyć się do minimum.

Na kilku blogach znalazłam krążące wśród książkowych blogerów całoroczne gotowce - na pewno też na nie trafiliście. Mają różne nazwy i różne punkty. Jednak nie podaję tu żadnego konkretnego planu, bo żaden nie odpowiada mi w całości. Dla mnie to w niektórych przypadkach strata czasu na specjalne szukanie książki, żeby ją dopasować do listy. Skoro wiem, że na pewno nie zajrzę do komiksów (odrzuca mnie ta forma), albo nie chcę zmuszać się do szukania książki tylko dlatego, żeby zaliczyć śmieszne nazwisko autora... albo...  skąd mam wiedzieć, że ta akurat książka to będzie tylko na raz (niby do przeczytania i zapomnienia, a mnie się właśnie spodoba)... - wiem, to taka zabawa, a ja tu marudzę. Ależ ja nie marudzę - tylko stwierdzam fakt, że wolę swoje plany.

A moje plany są w niektórych punktach zbieżne z innymi, ale tego nie da się uniknąć, skoro obracamy się w tym samym kręgu kulturowym i razem obchodzimy Rok Henryka Sienkiewicza...  mamy podobne chęci dotyczące na przykład czytania noblistów... chcemy poznać literaturę kraju dotąd nam nieznanego

Zapisałam swoje czytelnicze zamierzenia w zakładce "2016 - czytelnicze plany" i tam będę dokładać kolejne linki do postów o przeczytanych książkach.

Nie uwzględniłam w planach czytelniczych swojego projektu "Alfabet Rodziewiczówny", ponieważ przeczytałam już wszystkie utwory pisarki, do których mogłam dotrzeć... one po prostu czekają od dawna na krótkie chociaż opisanie.

Stworzone kategorie są różne pod względem objętościowym - niektóre, tak jak mój autorski cykl "Odkurzanie przez czytanie" to kontynuacja, inne - być może Kryminał skandynawski, to może być jednorazowa przygoda.

A jak to wyjdzie "w praniu", czyli w czytaniu ... czas pokaże...

Są także plany czytelnicze związane nie z książkami, ale z blogami - tu jeszcze bardziej ograniczę się swoje odwiedziny w miejscach, które niezmiennie mnie dołują i wpędzają w kompleksy... nie planuję również wdawać się w dyskusje blogowe... szkoda mojego (i tak już nadwyrężonego przez życie)  zdrowia...


3 komentarze:

  1. Ty Elu lubisz przelewać na klawiaturę swoje przemyślenia i to jest na Twoim blogu interesujące.
    Ja tak nie potrafię stąd mój blog to taki konglomerat różności, które wrzucam, bo nawet nie zawsze piszę, dla siebie i dla zainteresowania tym jeszcze kogoś. I cieszy mnie, gdy takie osoby się zdarzają.
    A tak poza tym to jestem słomianozapalna ...co za słowo, ale najlepiej oddaje mój charakter stąd zapisywałam się do różnych wyzwań i bywało, że niewiele z tego wychodziło.
    Jedynie projekty : 52 książki i z półki mają szansę, bo tam nie muszę mieć postów z opiniami.
    A te dwa tegoroczne ...to takie maleńkie wyzwania to mają szansę.
    Może uda mi się czytać jedną biografię miesięcznie, tak jak to kiedyś już zakładałam, ale ja też nie lubię się zmuszać.....

    Będę obserwować Twoja zakładkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - zawsze mnie bardzo cieszy, gdy tu zaglądasz i napiszesz chociaż słówko komentarza - dziękuję :)

      Ja też zawsze byłam takim słomianym ogniem i chyba nawet jestem nadal, ale może trochę zaczęłam nad tym panować i nie poddawać się. Często już mam ochotę do jakiejś akcji dołączyć, ale jednak następuje chwila zastanowienia.
      A tak na marginesie - odnoszę wrażenie, że niektóre wyzwania powstają jakby na siłę, że ich autorki wysilają się na jakikolwiek pomysł,żeby tylko zaistnieć.

      Mam nadzieję, że w zakładce będzie przybywać linek i sznurków :)


      Usuń
    2. Czekam zawsze na Twój wpis. Cieszy mnie, że się nie zniechęcasz dolegliwościami i swój notes nadal prowadzisz.
      Faktycznie wyzwania powstają jak grzyby po deszczu. Podziwiam te osoby, które znajdują czas i chęci na ich zawiadywanie......ja się bym absolutnie nie nadawała.

      Usuń