poniedziałek, 23 listopada 2015

"Człowiek, który wiedział za dużo" (1956)

Uciekając od politycznego ględzenia w telewizorze skaczę (jak to się mówi) "po kanałach" i najczęściej trafiam na jakiś w film już w trakcie emisji. Gdy zobaczyłam na ekranie Doris Day i Jamesa Stuarta (lubię tych aktorów),  z chęcią zaczęłam oglądać film, którego nie znałam. Nie oglądam współczesnych produkcji amerykańskich, ociekających przemocą i okrucieństwem. Tamte stare filmy, żeby nie wiem jak duży stopień grozy prezentowały, są w porównaniu z nimi łagodnymi bajeczkami dla dorosłych.. Jednak wolę wiedzieć co oglądam, więc szybko wyszukałam w programie tytuł filmu. I co się okazało? Nie dosyć, że to stary poczciwy mistrz Alfred, ale jeszcze niespodziewanie znana doskonale z dzieciństwa piosenka, którą słyszałam z radia pewnie z milion razy... a nie wiedziałam, że tak wysoko uhonorowana.
Sam film jednak miejscami lekko nudnawy i nużący...


"Amerykański lekarz Ben McKenna wyjeżdża z rodziną na wakacje do Maroka. W autobusie poznają Francuza, Louisa Bernarda. Na targu w Marakeszu Bernard, agent francuskiego wywiadu, zostaje zamordowany na ich oczach. Umierając, mówi Benowi, że w Londynie dojdzie do zamachu na znanego polityka. Całe zdarzenie obserwuje poznane podczas podróży małżeństwo Draytonów, w rzeczywistości para terrorystów. Wkrótce porywają oni synka McKenny, aby w ten sposób zmusić go do milczenia. Ben wraz z żoną jadą za nimi do Londynu, ale nie mogą zawiadomić policji. Wiedzą tylko, że zamach ma nastąpić podczas koncertu w Albert Hall. Pragnąc ratować swoje dziecko i zapobiec tragedii, rozpoczynają niebezpieczną grę z przestępcami. Hitchcock nakręcił pierwszą wersję filmu w 1934 roku. Po latach zrealizował kolorowy remake. Piosenka z filmu, śpiewana przez Doris Day, "Whatever Will Be, Will Be (Que Sera, Sera)", została nagrodzona Oscarem" - cytat z Filmweb


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz