sobota, 12 września 2015

Przymusowa przerwa - jak długa? a kto to wie!

Nie umiem posługiwać się lewą ręką przy obsłudze komputera  - ani komputerową myszką, ani wszystkimi klawiszami (przy polskich literach jak wiadomo potrzebne są obie ręce). Dziwna kontuzja prawej ręki (połączenie niewygodnego ruchu szydełkowania z intensywnym wachlowaniem się w tych cholernych upałach), a do tego stały ból jej towarzyszący, skutecznie mnie odsuwa od komputera. Mogę wytrzymać co najwyżej kilka zdań, a i tak w każdym walę po kilka literówek. Tak się nie da na dłuższą metę... muszę się poddać i odłożyć swoje pisanie o książkach. Będę próbować coś pisać "na brudno" czyli w wersjach roboczych, ale cienko to widzę. W ogóle staram się w tym poście zachować umiar, bo jestem tak wściekła, że brzydkie wyrazy same cisną się klawiaturę. Jakbym miała mało dotychczasowych dolegliwości. Może na innych swoich blogach coś skrobnę od czasu do czasu, bo tam raczej nie tworzę wielozdaniowych wypowiedzi. Ale o książkach zawsze nazbiera mi się więcej.
Dobra strona tej sytuacji jest oczywista - mało komputera, więcej czasu na czytanie i lekkie robótkowanie (czyli haft, bo druty również odpadają).

Chyba wystarczy mi sił na niedzielne obrazki, a poza tym... do przeczytania ... za jakiś czas...



2 komentarze:

  1. Współczuję Elu.Przez ból w lewej ręce nie mogę dziergać na drutach ani szydełkować....więc wiem co to znaczy...
    Ja ostatnio miewam sporo dni bez komputera i muszę stwierdzić, że nawet nie specjalnie za nim tęsknię.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu :)
      Ja teraz mam dosłownie przymusową przerwę od komputera, bo ból ręki pozwala na bardzo krótkie posiedzenia przy biurku.
      Oczywiście mogę sobie oglądać do woli, ale korzystanie z klawiatury, czy myszki to już inna bajka. Tak więc przerzuciłam się na oglądanie filmów jako tło do robótek :)

      Usuń