sobota, 5 września 2015

Narodowe czytanie przypomina mi trochę powojenną walkę z analfabetyzmem

Dzisiaj kolejne takie czytanie, a męczonym tekstem jest "Lalka" Bolesława Prusa.
Przyznaję, że gdy usłyszałam CO będzie czytane, to mnie mocno przystopowało.
Moja ukochana "Lalka" wydana na pastwę lepiej i gorzej czytających głośno ludzi!
Ja tego słuchać nie mam zamiaru z całkiem prostego powodu - bardzo nie lubię, jak ktoś mi głośno czyta to, co mogę sama sobie lepiej przeczytać po cichu. A jak to jest tak dobrze znany mi utwór, to już w ogóle masakra.
Nie lubię cudzego czytania, bo nie lubię narzucania mi interpretacji tekstu, bo często osoba czytająca robi to źle, bo kojarzy się z innymi rolami aktorskimi, bo nie lubię tej osoby i działa mi na nerwy itd...itd...

Podobnie mam z adaptacjami filmowymi - najczęściej nie podobają mi się. Nie lubię zmian wątków i dodawania nowych, zupełnie "od czapy".
W obu ekranizacjach najbardziej doceniam rolę Rzeckiego - najlepsze aktorsko panów Fijewskiego i Pawlika.

Nie oceniam tych akcji z narodowym czytaniem - może dają jakieś efekty, w sensie zachęcania do czytelnictwa. Mnie to nic nie daje, bo już od wielu lat jestem zachęcona. I dlatego na pewno wyłączę radio, żeby nikt mi nie psuł przyjemności obcowania z tak wielokrotnie czytaną powieścią.

Pewnie za jakiś czas sięgnę kolejny raz i przeczytam "Lalkę", delektując się szczególnie "Pamiętnikiem starego subiekta"


"Mamy tedy rok 1879.
   Gdybym był przesądny, a nade wszystko gdybym nie rozumiał, że po najgorszych czasach nadchodzą dobre, lękałbym się tego roku 1879. Bo jeżeli jego poprzednik zakończył się źle, to już on zaczął się jeszcze gorzej.
   Anglia, na przykład, w końcu zeszłego wdeptała w wojnę z Afganistanem i w grudniu było nawet z nimi źle. Austria miała dużo kłopotów w Bośni, a w Macedonii wybuchło powstanie. W październiku i listopadzie były zamachy na króla Alfonsa hiszpańskiego i króla Humberta włoskiego. Obaj wyszli cało. [...]
   Rok 1879 dopiero się zaczął, ale niechaj go kaczki zdepczą!... Anglicy, jeszcze nie wygrzebawszy się z Afganistanu, już mają wojnę w Afryce, gdzieś na Przylądku Dobrej Nadziei, z jakimiś Zulusami. Tu zaś, w Europie, ani mniej, ani więcej, tylko - wybuchła dżuma w okolicach Astrachania i lada dzień może do nas zajrzeć." *

*Bolesław Prus, "Lalka", PIW, Warszawa 1968, wydanie dwudzieste czwarte, tom.III, s.5

2 komentarze:

  1. A ja sama chętnie bym ją na głos czytała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już chyba swoją porcję czytania na głos wyrobiłam :)

      Usuń