niedziela, 27 września 2015

Niedziela z obrazem (43)

Maksymilian Gierymski "Krajobraz jesienny - studium pejzażu" (1868-69)


Muzeum Narodowe w Warszawie

sobota, 12 września 2015

Przymusowa przerwa - jak długa? a kto to wie!

Nie umiem posługiwać się lewą ręką przy obsłudze komputera  - ani komputerową myszką, ani wszystkimi klawiszami (przy polskich literach jak wiadomo potrzebne są obie ręce). Dziwna kontuzja prawej ręki (połączenie niewygodnego ruchu szydełkowania z intensywnym wachlowaniem się w tych cholernych upałach), a do tego stały ból jej towarzyszący, skutecznie mnie odsuwa od komputera. Mogę wytrzymać co najwyżej kilka zdań, a i tak w każdym walę po kilka literówek. Tak się nie da na dłuższą metę... muszę się poddać i odłożyć swoje pisanie o książkach. Będę próbować coś pisać "na brudno" czyli w wersjach roboczych, ale cienko to widzę. W ogóle staram się w tym poście zachować umiar, bo jestem tak wściekła, że brzydkie wyrazy same cisną się klawiaturę. Jakbym miała mało dotychczasowych dolegliwości. Może na innych swoich blogach coś skrobnę od czasu do czasu, bo tam raczej nie tworzę wielozdaniowych wypowiedzi. Ale o książkach zawsze nazbiera mi się więcej.
Dobra strona tej sytuacji jest oczywista - mało komputera, więcej czasu na czytanie i lekkie robótkowanie (czyli haft, bo druty również odpadają).

Chyba wystarczy mi sił na niedzielne obrazki, a poza tym... do przeczytania ... za jakiś czas...



wtorek, 8 września 2015

Kalendarium - Elżbieta Adamiak

Kiedyś (jeszcze całkiem niedawno) w dobrym tonie było pomijanie wieku znanych kobiet - szczególnie bardziej zaawansowanego.
W obecnej erze dostępności do wszelkich możliwych danych nie da się tego uniknąć. Można wskoczyć do sieci i sprawdzić.
Dzisiejsze przypomnienie łódzkiej artystki z mojego studenckiego pokolenia to wynik zapowiedzi w radiowej Jedynce - rozmowy z jubilatką urodzoną 5 września...

Bardzo lubię jej twórczość i interpretację, ale szczególnie ulubiona jest ta piosenka...
wielokrotnie do niej powracam...



poniedziałek, 7 września 2015

"Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć" (2012)

"Mieć Mikulskiego i Karewicza i odwalić taką chałę... Brak mi słów."
"Myślałem że to parodia."
"Moja inteligencja i inteligencja większości ludzi została obrażona".


Zacytowałam te właśnie wypowiedzi z internetu, bo trafnie oddają to, co myślę o tym filmie.
Szkoda mi czasu na szerszą analizę tego koszmarnego pod każdym względem gniota.
Po prostu... Hans klops.

niedziela, 6 września 2015

Niedziela z obrazem (42)

Franciszek Kostrzewski "Grzybobranie. Ilustracja do III księgi "Pana Tadeusza". (ok. 1860)

sobota, 5 września 2015

Narodowe czytanie przypomina mi trochę powojenną walkę z analfabetyzmem

Dzisiaj kolejne takie czytanie, a męczonym tekstem jest "Lalka" Bolesława Prusa.
Przyznaję, że gdy usłyszałam CO będzie czytane, to mnie mocno przystopowało.
Moja ukochana "Lalka" wydana na pastwę lepiej i gorzej czytających głośno ludzi!
Ja tego słuchać nie mam zamiaru z całkiem prostego powodu - bardzo nie lubię, jak ktoś mi głośno czyta to, co mogę sama sobie lepiej przeczytać po cichu. A jak to jest tak dobrze znany mi utwór, to już w ogóle masakra.
Nie lubię cudzego czytania, bo nie lubię narzucania mi interpretacji tekstu, bo często osoba czytająca robi to źle, bo kojarzy się z innymi rolami aktorskimi, bo nie lubię tej osoby i działa mi na nerwy itd...itd...

Podobnie mam z adaptacjami filmowymi - najczęściej nie podobają mi się. Nie lubię zmian wątków i dodawania nowych, zupełnie "od czapy".
W obu ekranizacjach najbardziej doceniam rolę Rzeckiego - najlepsze aktorsko panów Fijewskiego i Pawlika.

Nie oceniam tych akcji z narodowym czytaniem - może dają jakieś efekty, w sensie zachęcania do czytelnictwa. Mnie to nic nie daje, bo już od wielu lat jestem zachęcona. I dlatego na pewno wyłączę radio, żeby nikt mi nie psuł przyjemności obcowania z tak wielokrotnie czytaną powieścią.

Pewnie za jakiś czas sięgnę kolejny raz i przeczytam "Lalkę", delektując się szczególnie "Pamiętnikiem starego subiekta"


"Mamy tedy rok 1879.
   Gdybym był przesądny, a nade wszystko gdybym nie rozumiał, że po najgorszych czasach nadchodzą dobre, lękałbym się tego roku 1879. Bo jeżeli jego poprzednik zakończył się źle, to już on zaczął się jeszcze gorzej.
   Anglia, na przykład, w końcu zeszłego wdeptała w wojnę z Afganistanem i w grudniu było nawet z nimi źle. Austria miała dużo kłopotów w Bośni, a w Macedonii wybuchło powstanie. W październiku i listopadzie były zamachy na króla Alfonsa hiszpańskiego i króla Humberta włoskiego. Obaj wyszli cało. [...]
   Rok 1879 dopiero się zaczął, ale niechaj go kaczki zdepczą!... Anglicy, jeszcze nie wygrzebawszy się z Afganistanu, już mają wojnę w Afryce, gdzieś na Przylądku Dobrej Nadziei, z jakimiś Zulusami. Tu zaś, w Europie, ani mniej, ani więcej, tylko - wybuchła dżuma w okolicach Astrachania i lada dzień może do nas zajrzeć." *

*Bolesław Prus, "Lalka", PIW, Warszawa 1968, wydanie dwudzieste czwarte, tom.III, s.5

piątek, 4 września 2015

"Czekolada" (2000)


Dzisiaj nagle dowiedziałam się, że mamy Międzynarodowy Dzień Czekolady. To mnie trochę zdziwiło, bo to święto czekoladożerców pojawiało się 12 kwietnia. Data w kalendarzu nie jest aż tak istotna, bo każda okazja jest dobra do sięgnięcia po ulubiony smakołyk.
Rozgrzeszona nie odmawiam sobie małego (!) kawałka tego cudownego przysmaku i pisząc posta po raz kolejny (który to już?!) słucham muzyki z tego uroczego filmu. Muzyka bowiem stanowi o jego sukcesie na równi z doskonałą obsadą i pięknymi zdjęciami - to połączenie daje ciepłą, pozytywną historię z bardzo miłymi erotycznym akcentami


Film powstał na podstawie (czy też jest tylko luźna adaptacją - jak twierdzą inni) powieści Joanne Harris z 1999 roku. Nie czytałam, ale jeśli trafię to chętnie do niej zajrzę jak do tekstowego uzupełnienia muzycznego obrazu. W tym przypadku już nie potrafię inaczej odebrać książki.