czwartek, 6 sierpnia 2015

Literackie miejsca (1) - Leśniczówka Pranie

Wszystkie szmery,
wszystkie traw kołysania,
wszystkie ptaków
i cieniów ptasich przelatywania

wszystkie trzcin,
wszystkie sitowia rozmowy,
wszystkie drżenia
liści topolowych [...]

to mi jeszcze,
przyjacielu, nie dosyć [...]
                                               "Kronika olsztyńska" 1950 

Przy pomoście do leśniczówki

Są takie moje literackie miejsca, o których wiem od wielu lat, ale do których docieram dopiero teraz.

Do leśniczówki dopłynęliśmy jachtem, więc już z daleka widziałam sylwetkę domu wysoko w górze, wśród gęstwiny drzew. To było dla mnie zaskoczenie, bo nie szukałam wcześniej bardziej szczegółowych informacji o samym położeniu leśniczówki. Znam twórczość Gałczyńskiego, ale do książek o nim samym jeszcze nie sięgnęłam (najwyższy czas to naprawić!). Zawsze miałam wyobrażenie, że to miejsce gdzieś w środku lasu, a nie nad samym brzegiem jeziora - z tak wspaniałą panoramą.

Widok na jezioro przy schodach z góry

Ta krótka wizyta w muzeum - zbyt krótka na dokładne zapoznanie się ze wszystkimi zebranymi tam pamiątkami, to dla mnie piękne przeżycie. Od tak dawna obcuję z poezją Gałczyńskiego, a teraz mogłam być choć chwilę w tamtych klimatach. To prawda, trochę "podrasowanych" na potrzeby muzealne, ale i tak mimo wszystko w otoczeniu wspaniałej przyrody, która na szczęście jeszcze zachowała swoje piękno.
W samym muzeum nie wolno robić zdjęć, ale nie odczuwałam takiej potrzeby - wolałam w spokoju je obejrzeć. Co prawda z tym spokojnym oglądaniem nie do końca się udało, a to za sprawą pewnej mało myślącej paniusi, która głośno odczytywała swoim towarzyszkom opisy wyposażenia poszczególnych pokoi (opisy dostępne dla zwiedzających na specjalnych kartach). Nie zakłóciła jej umysłu myśl, że może inni zwiedzający nie chcą słuchać tego jej dukania... a może wypadałoby wcześniej zapytać?
Miałam na tyle dobry nastrój, że nie chciało mi się z nią spierać o zasady, ale też przez to nie za bardzo mogłam się skupić na oglądaniu i czytaniu.

 

 






     


Stare zdjęcie leśniczówki


Przyznaję ze wstydem, że dopiero po powrocie do domu poczytałam trochę o pobycie Gałczyńskiego w Praniu i o samym muzeum (wcześniej nie wiedziałam, że tam będziemy).
Ale cała nasza wyprawa była jedną wielka improwizacją... i tak jest najpiękniej...

4 komentarze:

  1. Świetny wypad. Pięknie położone jest leśniczówka.
    Kiedyś ktoś pokazał również na zdjęciu właśnie z okolic Prania bibliotekę przydrożną.....pierwszy raz wtedy z czymś takim się spotkałam.
    Widziałaś może?

    Pozdrawiam upalnie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może lepiej lodowato.....

      Usuń
    2. W obecnej sytuacji lodowate pozdrowienia odbiorę całkiem pozytywnie - marzę o zimie :)

      A o przydrożnej biblioteczce nie wiedziałam wcześniej, więc nie szukałam tam na miejscu - sama żałuję. Dopiero teraz znalazłam w wyszukiwarce kilka zdjęć

      Usuń
    3. Patrzyłam na stronę tych bibliotek na FB.....jest to dobry sposób na pozbycie się z domu czytadeł.....

      Usuń