poniedziałek, 4 maja 2015

"Lalka" moja ulubiona w maturalnych odmętach...

Nie miałam dzisiaj czasu przyjrzeć się kasztanowi/kasztanowcowi, którego widzę ze swojego okna.
Ale zakwitł, czy nie... -  matury ruszyły.
I przy okazji egzaminu z języka polskiego wielokrotnie dziś pojawiał się ten tytuł -  "Lalka" ... nawet bez dodatku, że to Bolesława Prusa (jak widać to taka oczywista oczywistość)

Nie jeden już  raz wspominałam przy różnych okazjach, że to powieść numer dwa na mojej "najulubieńszej liście". Na pierwszym miejscu nieodmiennie pozostaje "Ziemia obiecana".
Nic dziwnego więc, że z ciekawości zajrzałam do quizu - Maturzyście cieszyli się, że trafili na Lalkę...
Nawet z pewną obawą zabawiłam się ... a może jednak nie dam rady???
Niestety, jak zwykle w takich razach spotkało mnie rozczarowanie. Komuś się chyba pomylił odbiorca - chyba, że (co najbardziej prawdopodobne) z zasady traktuje się internetowego czytelnika jak bezmyślnego odbiorcę prymitywnej papki.
Nie biorę udziału w tych zabawach po kilku dawniejszych próbach, gdy przekonałam się o "poziomie inteligencji" pytań. Ale teraz dałam się skusić ze względu na temat.
Biorąc jednak pod uwagę niewielką trudność nie wiem, czy mam się z czego cieszyć po udzieleniu prawidłowych odpowiedzi na wszystkie pytania i po przeczytaniu tego komunikatu:
"Sumiennie czytałeś wszystkie lektury, albo jesteś fanem "Lalki". Brawo!"



9 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajrzałem do tego quizu, jeśli jego stopień trudności odpowiada stopniowi trudności matury z polskiego, to nie wróży to dobrze. W każdym razie pocieszające, że tematem maturalnym była "Lalka" a nie "Gra o tron", "Zmierzch" albo "50 twarzy Grey'a" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam takie same odczucia, kiedy zobaczyłam niektórych maturzystów i posłuchałam ich wypowiedzi w telewizorku - można mieć czarne wizje, niestety. Jaki poziom takie pytania - samo się nasuwa.
      Gdyby zamiast "Lalki" był Grey to wcale by mnie to nie zdziwiło. Teraz wszystko jest u nas możliwe,

      Usuń
    2. To żeśmy sobie wspólnie pomarudzili :-) ale też z drugiej strony nie ma się tak bardzo co dziwić szkolnej dziatwie bo wiadomo, że potrzebuje czegoś co bardziej przemawia do jej wyobraźni niż kilkuletnie konkury starszego pana, który nawet nie śmie pocałować swojej wybranki nie mówiąc już o zaciągnięciu jej do łóżka. Komu by się chciało to czytać?! :-)

      Usuń
    3. Kuknęłam pod podany link ....najlepiej nie było, ale jak na tak dawne czytanie "Lalki" jakoś najgorzej też nie.....
      Ale klikałam chyba bardziej intuicyjnie już niż wskutek posiadanej wiedzy.

      Usuń
  3. Tu też przyznaję Ci rację, że dzisiejsza młodzież nudzi się tymi starociami.
    Poprzednie pokolenia jakoś jeszcze ciągnęły ten tradycyjny kanon literatury, rozumiały go, bo żyli jeszcze dziadkowie , ciotki, wujkowie pamiętający czasy przed I wojną światową. Była w tym jakaś ciągłość.

    A teraz młodzi urodzeni i wychowani w kompletnie innej rzeczywistości, z niesamowitą erupcją techniki w życiu codziennym, patrzą na nawet
    niedalekie czasy jak na jakieś wykopaliska w Pompejach.
    I rzeczywiście trudno się dziwić, że ich to nudzi, a w ogóle nie rozumieją.
    A my patrzymy ciągle przez pryzmat naszej matury - piękne czasy, ale jakże dawno minione :)

    Aniu - moja znajomość "Lalki" to skutek wielkiego zauroczenia tą konkretną powieścią.
    Może z innymi lekturami nie miałabym już takiego wyniku.
    Chociaż z drugiej strony, sądząc po rodzaju pytań w tych quizach, mogę liczyć na sukces :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc to i za "moich czasów" takie na przykład "Nad Niemnem" czy "Chłopi" nie emocjonowało nas jakoś nadzwyczajnie, tak że widząc co prawda obniżenie lotów, to jednak wypada też oddać sprawiedliwość, że te męki narodowe są stałym elementem gry, że tak powiem :-). To wszystko docenia się z wiekiem, kiedy wraz z nim przychodzi więcej rozumu a i smak już jest jakoś wyrobiony :-)

      Usuń
    2. Ja "Lalkę" wspominam bardzo dobrze a i mój syn ją w liceum czytał i mu się podobała. Podobnie "Chłopi", z których pisał maturę....

      Usuń
    3. Po zastanowieniu doszłam do wniosku, że zarówno "Chłopów" jak i "Nad Niemnem" rzeczywiście doceniłam ciut później (w czasach studenckich).
      Ale jednak w szkolnych przedmaturalnych już polubiłam literaturę XIX- wieczną - wtedy szczególnie zaczytywałam się Sienkiewiczu, Prusie, Balzacu i Dickensie, nawet "Nędzników" zmęczyłam :)

      A ja w swojej maturze miałam szczęście do tematów - akurat w zestawie pisemnego polskiego był temat idealnie dla mnie i moich zainteresowań. Precyzyjnie nie zacytuję (to jednak było wieki temu), ale dotyczył adaptacji filmowych i telewizyjnych utworów literatury polskiej. To sobie wtedy poszalałam :)

      Usuń