środa, 22 kwietnia 2015

Literackie ulice

W pewnym momencie, po lekturze postów na blogach książkowych tematycznie związanych z literaturą, zastanowiłam się nad "literackimi miejscami" w Łodzi. Na pierwszy ogień poszły ulice. 
Ile ulic nazwanych na pamiątkę pisarzy i poetów ich nazwiskami potrafię wymienić z pamięci?
Zrobiłam sobie taki test "z marszu" - przypomnieli się: Sienkiewicz, Prus, Żeromski, Orzeszkowa. To pierwsze skojarzenia bez namysłu - szczególnie Sienkiewicza i Żeromskiego to ulice doskonale znane, w centrum miasta. Po chwili przypomniały się aleje Mickiewicza i plac Reymonta.
Ale dalsze przypominanie wymagała jednak głębszego namysłu.  Z obcych tylko Gogol z Puszkinem .
Oj, cieniutko....  Wobec nagłej pustki w głowie sięgnęłam po pomoce naukowe w formie książki kodów pocztowych (rok wydania 1972) oraz nowego planu miasta - nie ma co  się męczyć.

Czytanie książek adresowych dla mnie jest fascynującą lekturą, chociaż aktorsko chyba tylko Irena Kwiatkowska mogłaby to zrobić po mistrzowsku.

Większość tych ulic znam, chodzę nimi całe życie, ale nagle uciekły z pamięci: Boya-Żeleńskiego, Broniewskiego, Długosza, Andrzeja Struga i inne.

Z ulicą Andrzeja Struga wiąże się pewna charakterystyczna dla rodowitych łodzian historia.
Przed II wojną światową była to ulica św.Andrzeja, po wojnie oczywiście świętemu odebrano - dano pisarzowi. Kiedy czasami słyszę w tramwaju pytania lub rozmowy pasażerów i pada tekst "wysiadamy na Struga" mogę się założyć, że to nie są łodzianie z dziada pradziada.. My zawsze mówimy "na Andrzeja", a w czasach PRL-u krążyła złośliwa wersja, że to ulica "Świętego Andrzeja Struga".

Dość szybko znalazłam takie ulice, o których nigdy nie słyszałam... o ich patronach oczywiście tak: Bohomolca, Brzechwy, Deotymy, Fredry, Zapolskiej, Hoffmanowej, Iłłakowiczówny i jeszcze trochę innych

Pomysłowość komisji nadających nazwy ulicom jest jak wiadomo nieprzewidywalna.
W tym zakresie mamy także ciekawostki literackie - ulice nazwane imionami bohaterów: Balladyny, Jana i Cecylii, Maćka z Bogdańca, Chochoła (można podejrzewać związek z Wyspiańskim, a nie ze zwykłą słomą), Judyma, Telimeny, Juranda ze Spychowa...
Jakiś wielki miłośnik "Trylogii" przyłożył się do nazw ulic na nowym osiedlu:  Kmicica, Zagłoby. Chociaż nie rozumiem dwóch nazw odnoszących się do jednego bohatera - to ulice " Wołodyjowskiego" i "Małego Rycerza".
A co powiecie na takie ulice jak "Dobrej Wróżki", "Kubusia Puchatka" lub "Szeherezady"?  I tak to lepsza sytuacja niż z warszawską "Kubusia Puchatka", bo podobno to tylko nazwa zwyczajowa i nie ma jej oficjalnie.

A z nazw "okołoliterackich":  Lipiec Reymontowskich, Drukarska, Wydawnicza i oczywiście Czytelnicza.

Naprawdę, lektura takich spisów może być pouczająca, ciekawa i zabawna zarazem...
Oczywiście wymieniłam tylko niektóre literackie ulice.

Na Tuwima


 

 

4 komentarze:

  1. Pokazałaś przy okazji maleńki fragment starej Łodzi....
    Tej Łodzi z czasów "Ziemi obiecanej".
    Łódź już zawsze będzie mi się kojarzyć z przędzalniami. Przypominam sobie z Kroniki Polskiej łódzkie przędzarki wyrabiające normę czy jakoś tam...uśmiechnięte do kamery kobiety...a przecież łatwo chyba nie miały , a dzisiaj nie ma nic.....

    Nazwy ulic zmieniają się wraz z odzwierciedlają ze zmianami politycznymi...może dlatego jednak lepiej je było tylko numerować/ jak w Ameryce/ albo nadawać im nazwy urokliwe nazwy, ale obojętne politycznie, by nie trzeba było zmieniać ludziom adresów....

    Inwencji by tu chyba też nie zabrakło nadającym....

    Pozdrawiam Elu....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej starej Łodzi jest coraz mniej, ostatnio ubywa w coraz szybszym tempie.
      Mam ją w pamięci i najbardziej żałuję, ze 20-30 lat temu nie było aparatów cyfrowych.
      W wielu miejscach już nie ma co fotografować.
      Dlatego trochę sobie teraz pstrykam, tak po prostu dla pamięci. Mam nawet swojego bloga o Łodzi, ale wymaga porządnego uporządkowania.
      Nie mówiąc już o odkurzeniu :)

      Ale numerów ulic nie chciałabym u nas - to byłoby strasznie bezosobowe, urzędowe.
      A w sumie nazw politycznych nie ma tak dużo, tzn. tych kontrowersyjnych, które zmieniono.

      Usuń
    2. Z łódzkich "politycznych" nazw chyba najdłużej ostała się "Obrońców Stalingradu", ale może się mylę. Jedna z ciekawszych zmian nazwy ulicy dotyczy ulicy Przybyszewskiego w Łodzi. Za PRL-u była to ulica Stefana Przybyszewskiego, działacza PPR, a po 1989 r. przemianowano ją na Stanisława Przybyszewskiego. :)
      .

      Usuń
    3. Aż tak dokładnie nie śledziłam tych zmian, więc nie pamiętam, czy zmiana "Obrońców Stalingradu" na "Legionów" była późniejsza w czasie w porównaniu z innymi. To trzeba by porównać z datami innych ulic.
      Natomiast z nią wiążą się moje pierwsze skojarzenia z dzieciństwa, że ulice mogły się kiedyś nazywać inaczej.
      Moja babcia, której młodość i pierwsze lata małżeństwa przypadły na czas przedwojenny, nigdy nie używała tej nazw powojennej. Zawsze mówiła "teraz jadę na 11 listopada".

      Usuń