poniedziałek, 20 kwietnia 2015

I Gilbert odszedł...

Jonathan Crombie zmarł 15 kwietnia.

Światową popularność przyniosła mu rola Gilberta w serialu o Ani Shirley i już zawsze literacki bohater będzie kojarzony z wizerunkiem tego aktora... nawet jeśli znajdą się nowe filmowe wersje i inni aktorzy...


Przyznaję, że gdy zobaczyłam ekranizację (a byłam już wtedy dorosłą osobą), ten Aktor  nie do końca pasował mi do mojego wyobrażenia książkowego Gilberta, z którym "zżyłam się" przecież w ciągu tylu lat.


Dość szybko jednak doszłam do wniosku, że  był to dobry wybór ...

Zmarł nagle, w wieku 48 lat.
Jego organy zostały przekazane do przeszczepu



7 komentarzy:

  1. Mnie też zrobiło się smutno, gdy przeczytałam dzisiaj o Jego śmierci, takiej nagłej i przedwczesnej. Pamiętam także, jak było mi przykro sporo lat temu, gdy zmarła Colleen Dewhurst, odtwórczyni roli Maryli. Oboje zawsze będą mi się kojarzyć z tymi postaciami, Gilberta i Maryli. I odwrotnie, gdy czasami wracam do książki, to, czytając, oczami wyobraźni widzę filmowych odtwórców tych ról, a także wspaniałego Richarda Farnswortha jako Mateusza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zachwyciłam się serialem - jego klimatem, dbałością twórców o odtworzenie realiów i obsadą aktorską. Teraz odtwórcy głównych ról zawsze będą obecni w trakcie moich powrotów do cyklu o Ani.

      Usuń
  2. Bardzo smutno.. Uwielbiałam go jako Gilberta, zbyt szybko odszedł :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I smutne jest to, że tak naprawdę nie znaliśmy w Polsce jego całego dorobku aktorskiego.

      Usuń
  3. Szkoda, gdy odchodzą ludzie w sile wieku.

    OdpowiedzUsuń