środa, 18 marca 2015

"Rio Bravo" (1959)

Bardzo lubiłam oglądać westerny, którymi w minionych czasach raczyła nas polska telewizja dość często. Myślę, że przez cenzurę był to gatunek uznany za "bezpieczny" politycznie jako amerykański import. A dla takiego młodego widza jak ja to był jeszcze jeden rodzaj filmowej bajki.

"Rio Bravo" - klasyka gatunku, miał swoją światową premierę 18 marca 1959 roku.

Obejrzałam sporo filmów z udziałem Johna Wayne`a, ale nie należał do moich ulubionych. Jakoś nie wzbudzał zbytniej sympatii - ani jako aktor, ani jako mężczyzna. Może wtedy nie doceniłam go? Najbardziej oczywiście podobał mi się w tym filmie szczeniakowaty Ricky Nelson

a po kolejnej emisji (po latach) zmieniłam obiekt westchnień -  został nim Dean Martin.
Nie ze względów aktorskich, ale z powodu głosu i tego JAK śpiewał.


Oczywiście film oglądałam w wersji czarno-białej, dużo później po premierze kinowej
Był obecny stale w mojej pamięci dzięki piosenkom, które regularnie pojawiały się w radio - przy różnych okazjach, np. w Koncercie życzeń lub audycjach z muzyką filmową.


Tutaj zaistniało ciekawe zjawisko - znałam wielkie przeboje z różnych stron światowego kina, a długo nie widziałam tych filmów. I później czasami dochodziło do dużych rozczarowań, gdy wreszcie obejrzałam film ze znaną muzyka... film, który zestarzał się, albo w ogóle był słaby i  nudny.
Takie dwa największe moje rozczarowania muzyczno- filmowe to "West Side Story" i "Parasolki z Cherbourga".

2 komentarze:

  1. W 1959 roku miałam już 8 lat, ale w tym czasie do kina jeszcze nie chodziłam...dopiero namiętnie w liceum....tak, że film obejrzałam również w TV , ale już nie pamiętam, który z aktorów mi się bardziej podobał, mógł bardziej Dean Martin, bo zawsze mi się bardziej dojrzali faceci podobali.....chociaż w efekcie dostał mi się młodszy..ha,ha...
    A piosenka....towarzyszyła mi przez lata.....i ta scena, w której duet ją śpiewał....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem kiedy film dotarł do Polski, ale na pewno nie był to rok jego światowej premiery. A w telewizji pewnie pojawił się jeszcze później - spokojnie możemy dodać kilka lat. :)
      Głos Deana Martina to jeden z bardziej rozpoznawalnych.
      Natomiast co do gustów... ja wolałam swój przedział wiekowy, chociaż mąż trafił mi się kilka lat starszy. Ale nadal w przedziale :)

      Usuń