wtorek, 24 marca 2015

"80 milionów" (2011) - opinia subiektywnie-negatywna

Nie wiem, czego bardziej nie lubię - tendencyjnych książek o minionym ustroju w stylu "i straszno i śmieszno", czy tendencyjnie propagandowych filmów usiłujących pokazać "prawdę czasu, prawdę ekranu". A jak jeszcze piszą to ludzie młodzi, a równie młodzi aktorzy, których w tamtych czasach nie było na świecie, a w najlepszym razie raczkowali w kojcu, bawią się na planie filmowym wierząc, że odtwarzają rzeczywistość - to mnie naprawdę strasznie wkurza. Słowo "strasznie" używam świadomie, bo to jest straszne. Kreowanie poglądów młodych ludzi starymi propagandowymi chwytami - ciekawa jestem, czy "twórcy" mają tego świadomość?

O czym opowiada film chyba wszyscy wiedzą, nawet jeśli go nie widzieli.
Opowiada o autentycznej akcji podziemia - oczywiście jest to opowiedziana wersja reżysera.
I tu nie zgadzam się z opinią, że "Waldemar Krzystek i jego ekipa proponuje wartki obraz przygodowy w klimacie komedii kryminalnej" - cytat stąd

Ten film nie jest według mnie komedią, a jakieś pojedyncze scenki, które miały być komediowe przytłacza czarno-biała schematyczna większość.
 Zawsze nisko oceniam filmy schematyczne, z wyraźnym (aż za bardzo) podziałem na dobrych i złych bohaterów.
I tutaj właśnie coś takie zobaczyłam... czarna ubecja z ludźmi, którzy rzucają głównie "ku...mi", pozytywni bohaterscy chłopcy z podziemia  i ich anielskie kobiety typu  matki-Polki bez skazy...

Większość mojego życia wypadła w tamtym ustroju, więc propagandowe chwyty rozpoznaję bez problemów. Tym bardziej nie chcę teraz poddawać się takiemu praniu mózgów - szczególnie mając porównanie z przeszłości...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz