sobota, 14 lutego 2015

"Żoneczko moja najśliczniejsza..."

W Pielaskowicach,
we wtorek [9 VI 1665]
"Żoneczko  moja najśliczniejsza,
największa duszy i serca mego pociecho!

   Tak mi się twoja śliczność, moja złota panno wbiła w głowę, że zawrzeć oczu całej nocy nie mogłem nocy. P.Bóg widzi, że sam nie wiem, jeśli tę absence znieść będzie można; bo ażem sobie uprosił M.Koniecpolski, że ze mną całą przegadał noc tę przeszłą. Dziś ano o jedzeniu, ani o spaniu i pomyśleć niepodobna. Owo widzę, że mię twoje wdzięczne tak oczarowały oczy, że bez nich i momentu wytrwać będzie niepodobna, tak tuszę, że notre amour ne changera jamais en amitie, ni en la plus tendre qui fut jamais*. To jest pewne, że już od dawnego czasu zdało mi się, żem bardziej i więcej kochać nie mógł; ale teraz przyznawam, że lubo nie bardziej, bo niepodobna kochać bardziej, ale je vous admire** coraz więcej, widząc perfekcję a tak dobrą i w tak pięknym ciele duszę. Owa zgoła, serca mego królewno, chciej tego być pewna, że wprzód wszystko wspak się odmieni przyrodzenie, niżeli najmniejszą odmianę śliczna Astree w swym uzna Celadonie. [..]

* nasza miłość nie zmieni się nigdy w przyjaźń i nigdy nie będzie bardziej czuła
** uwielbiam cię 


Szyfr w listach  miłości:
Astrea - Marysieńka
Celadon - Sobieski
Pseudonimy zaczerpnięte są z romansu pasterskiego Honoriusza d`Urfe "Astrea" (1610)



Jan Sobieski, "Listy do Marysieńki", "Czytelnik", Warszawa 1970, Wydanie II, s.28


4 komentarze:

  1. Ależ on ją kochał"
    A czy ona jego? Elu napisz coś o tym.....bo nie wiem.
    Dobrego dnia Ci życzę. I cieszę, się, że jesteś.......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - staram się "być" jak najwięcej, ale to nie takie łatwe.:)

      Czy Ona tak kochała Jego?
      Nikt nie zna prawdziwej odpowiedzi, ale sądząc z ich wspólnego życia chyba nie wszystko było jakąś kalkulacją polityczną. Pobrali się potajemnie, wielokrotnie zachodziła w ciążę, Sobieski tak bardzo tęsknił za nią w czasie licznych rozstań, że chyba ze strony żony również odczuwał jakieś uczucia dla siebie.
      Na przeczytanie czeka u mnie wersja Boya o Marysieńce (już dość długo książka leży w Starej szafie).

      Usuń
    2. Chyba i ja coś mam o niej...muszę przeglądnąć swoje półki...
      Nie miała łatwego życia....mąż wciąż poza pałacem i te ciąże ronione.....

      Usuń
    3. Na jej przykładzie widać okropne życie kobiet w dawnych wiekach - niezależnie od pozycji społecznej.
      Pierwszy mąż zaraził ją (młodziutką żonę) zastarzałą chorobą weneryczną, roniła albo rodziła dzieci umierające wcześnie - w sumie podobno była w ciąży 17 razy.

      Usuń