poniedziałek, 16 lutego 2015

Zapis minionego czasu - "Tala od różańca"

W 2013 roku przypadkowo trafiłam w telewizji na film dokumentalny "Tala od różańca" (o filmie), przybliżający postać Natalii Rolleczek. Było to dla mnie ciekawe doświadczenie, bo nie znałam bliżej jej życiorysu i nie widziałam nigdy pisarki "na żywo".

Ten dokument  i dzisiejsze 96 urodziny  Natalii Rolleczek wywołały z kolejki oczekiwania na wpis książkę "Drewniany różaniec". Zanim jednak książkę przeczytałam zobaczyłam w telewizji  (czarno-białej) film zrealizowany na jej podstawie - strona filmu. Miałam wtedy 12, może 13 lat i na pewno byłam za młoda na taką dawkę emocji.
Film zrobił na mnie tak ogromne wrażenie, że wtedy wręcz znienawidziłam Barbarę Horawiankę (doskonałą w roli siostry Modesty). Uczucia niechęci do aktorki długo nie mogłam się pozbyć.
Pamiętam również następny dzień w szkole, bo film był tematem numer jeden rozmów na przerwach.
Wtedy jeszcze rozmawiało się (w tramwaju, w szkole, w pracy) o oglądanych filmach, teatrze telewizji, transmisjach sportowych. Nie było problemem, kto co oglądał, bo mieliśmy tylko jeden program do wyboru (oglądać, albo nie oglądać). Jedna z koleżanek usiłowała zniechęcić nas do rozmowy o filmie, stwierdzając: "mnie mama nie pozwoliła oglądać, bo to grzech".  Cóż jeszcze można dodać?


Książkę przeczytałam w niedługim czasie po obejrzeniu filmu i to też nie był dobry moment - za wcześnie! Lektura jeszcze utrwaliła  silne wrażenia związane z filmem.
To było wiele lat temu... od tamtego czasu nie chciałam już wracać do tej książki (stoi na półce), ale doskonale pamiętam jej treść.
Nie analizuję i nie oceniam, tym bardziej nie dołączę do krytyki utworu i jego autorki. Być może ponowna lektura obecnie zmieniłaby mój odbiór... być może jednak wzmocniłaby tamte  emocjonalne wrażenia sprzed lat... nie wiem...
Wiem, że jako młoda czytelniczka przyjęłam bez zastrzeżeń treść i obraz podane mi przez autorkę, a przez następne lata nie dążyłam do ich weryfikacji, ani zmiany własnego spojrzenia. Uznałam je za pewnik i nie widziałam potrzeby zmian - jak zresztą miałabym tego dokonać?
Powieść jest wizją pisarza, ma prawo kreować literacką rzeczywistość jak chce. A fakt wykorzystywania autentycznych wydarzeń jako materiału do tworzenia fabuły nie daje nam - czytelnikom żadnego upoważnienia do "rozliczania" autora.
Uważam, że autorka wykazała się dużą odwagą - właśnie w polskim społeczeństwie,  poruszając tak drażliwy i kontrowersyjny temat.
I nie ma tu znaczenia obowiązujący ustrój w czasie jej powstania, który rzekomo pomógłby pisarce w karierze.

"Drewniany różaniec" to książka, którą każdy powinien oceniać samodzielnie po jej przeczytaniu.
Nie da się także współcześnie oddzielić tego utworu  ani od kontekstu politycznego,


ani od życiorysu autorki - niestety.  Piszę "niestety", bo chciałabym zawsze traktować utwór literacki jako samoistne dzieło, bez jakiejkolwiek otoczki (religijnej, politycznej itd).
Wiem... takie moje nierealne podejście... szczególnie nierealne w dzisiejszym świecie szaleństwa lustracji i prześwietlania wszystkiego i wszystkich.

Wydanie, które posiadam składa się z trzech części : "Litość", "Klub młodych Polek", "Drewniany różaniec". Można je traktować jako odrębne utwory, z zamkniętą fabułą, chociaż mają wspólne bohaterki - Matka, siostra Łucja i narratorka Natalka oraz pewną ciągłość w czasie.
Dwie pierwsze części to opowieść o prawdziwej biedzie wynikającej z prawdziwego bezrobocia - o czym dzisiaj w Polsce  nikt nie ma zielonego pojęcia szafując krzykliwymi hasłami w celach politycznych.
To także obraz upokarzającej i poniżającej dobroczynności i filantropii... obraz łaski i ochłapu rzuconego "tym naszym biednym podopiecznym", o których bogate paniusie niewiele wiedziały... a nawet nie starały się poznać lub zrozumieć.
"Drewniany różaniec" to najbardziej znana powieść Natalii Rolleczek - powieść, która "stała się jej życiowym przekleństwem".

Natalia Rolleczek, "Drewniany różaniec", Państwowe Wydawnictwo "Iskry", Warszawa 1954, wydanie II

5 komentarzy:

  1. Rolleczek kojarzyłem dotychczas wyłącznie z "Kochaną rodzinką" a tu proszę... W przypadku "Drewnianego różańca" nie kwestionując doświadczeń Rolleczek, jednak nie da się pominąć kontekstu daty pierwszego wydania książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na kontekst polityczno-ustrojowy zwróciłam uwagę w poście, bo to jest od zawsze pierwszy i główny zarzut w stosunku do tej książki.

      "Kochanej rodzinki" akurat nie znam, natomiast mam inną młodzieżową powieść - "Rufin z przeceny". Też czeka od dawna na wzmiankę :)

      Usuń
  2. Nazwisko Rolleczek nie jest mi obce, ale w żaden sposób nie mogę sobie przypomnieć czy jej coś czytałam.....skleroza.
    Może postaram się ją jednak poznać.
    Jak sądzę nie da się literatury oderwać od sytuacji - społeczno politycznej, to znaczy nie każdej twórczości pisarskiej.
    Chętnie poznałabym biografię samej pisarki no i ten "Drewniany różaniec".

    Bieda wówczas wyglądała inaczej a dzisiaj wygląda inaczej ...to oczywiste. Ale tak jak wówczas tak i dzisiaj staliśmy się najbardziej chyba przynajmniej w Europie narodem emigrującym za pracą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W internecie można znaleźć trochę informacji o pisarce, rozmowę: http://www.ha.art.pl/rozmowy/165-z-natalia-rolleczek-rozmawia-piotr-marecki.html
      a tutaj jest ciekawy post o powieści "Drewniany różaniec": http://krytycznymokiem.blogspot.com/2009/09/drewniany-rozaniec-natalia-rolleczek.html

      Pisząc o prawdziwej biedzie i bezrobociu miałam na myśli czas akcji powieści, czyli okres przed II wojną światową, kiedy nie było takiego systemu socjalnego i opieki państwa jak dzisiaj.

      Usuń
    2. Dziękuję za linki.
      Tak, pod tym względem masz rację całkowitą. Obawiam się jednakże, że i dzisiaj z tym będzie coraz gorzej...bo już jest coraz więcej osób nie mających prawa choćby do darmowego lecznictwa.
      Ale oczywiście tamta bieda była nie do opisania....

      Pozdrawiam Elu ciepło....

      Usuń