poniedziałek, 23 lutego 2015

Oscarowa histeria w amerykańskim sosie

Nie mogę inaczej nazwać tego słownego entuzjazmu, podniecenia i w końcu euforii, bijących z każdego tekstu w polskich mediach przed galą oscarową i dzisiaj - oczywiście.
Podniecanie się przygotowaniami sukienki dla aktorki, zaglądanie do garów "co też zjedzą wielcy nagrodzeni" (szkoda, że do WC nie wpadli), bieganie z mikrofonem rozgorączkowanej specjalnej wysłanniczki telewizji publicznej (poleciała sobie do pracy za cudzą ciężką kasę) po miejscu, gdzie będzie rozwinięty święty czerwony dywan, zaglądanie przez szybę zupełnie jak biedne dzieci do cukierni, prawie modlenie się do figurki naszego innego wysłannika uczestniczącego w rytuale wytwarzania statuetki itdi itd
A dzisiaj tytuły: "historyczna noc polskiego kina", historyczny sukces" - naprawdę blisko od historii do histerii.

Fakt uzyskania kilku nominacji dla polskich produkcji i ludzi kina spowodował szczególne maglowanie tematu w mediach, jak gdyby to było tego warte. To nie jest ważna nagroda w kontekście geograficzno-kulturowym, że już nie wspomnę o politycznym. To amerykański show-biznes, czyli  swoi swoim dają nagrody za swoje filmy zrobione w swoim kraju i o swoich sprawach. Ci swoi przyznający to Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej, która rozumie jedynie amerykańskie kino. I łaskawie stworzyła jeszcze jedną kategorię dla innych, żeby cały świat mógł walczyć o ten zaszczyt jakim jest sama nominacja. No i tak cały świat uczestniczy w tym żałosnym wyścigu o resztki z pańskiego stołu.
Tutaj po raz kolejny pokazują się nasze polskie kompleksy i odwieczne ciągoty do tego amerykańskiego raju, który jest zupełnie innym światem niż się większości emigrantów wydawało i nadal często wydaje.
Tak jak Polacy mają często mylne wyobrażenie o tym kraju, tak samo Amerykanie nie znają wcale Europy, o Polsce już nie mówiąc. I tak samo nie znają i nie rozumieją wymowy kina europejskiego, bo nie znają ani historii, ani nawet geografii, co pozwoliłoby próbować zrozumieć "o co kaman" na przykład w polskich filmach.

Na temat filmu "Ida" nie wypowiem się, bo nie widziałam. Na bilet do kina pieniędzy mi szkoda, więc poczekam aż pojawi się w telewizji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz