czwartek, 26 lutego 2015

Kolejny raz z "literaturą kobiecą"

Po raz kolejny wykazałam się własną niepoprawnością czytelniczą... ile to już razy zarzekałam się, że nie będę sięgać po tzw. "literaturę kobiecą"?... a jednak od czasu do czasu czytam taką książkę, czując w trakcie lektury skutki własnej niekonsekwencji.

Kiedy jestem w swojej Bibliotece Dzielnicowej, co jakiś czas zaglądam na półki regału z ową wydzieloną specjalnie literaturą. Zaglądam, czytam nazwiska i tytuły na brzegach książek i w dziewięćdziesięciu procentach kompletnie mi one nic nie mówią. A nie... ostatnio jedyna znana mi ze słyszenia (dokładniej z internetu, bo nie czytałam żadnej jej książki) okazała się Doris Lessing - pisarka dość mocno propagowana na niektórych blogach.

I tak sobie czytając te nieznane nazwiska skusiłam się na nieznaną lekturę nieznanej mi  polskiej autorki z pokolenia naszych dzieci.
Po prostu wyciągnęłam książkę metodą chybił-trafił i tak przeczytałam


Oczywiście z góry założyłam, że to będzie czas spędzony z lekkim czytadłem i nie oczekiwałam szczytów literackich. A mimo to książka mnie rozczarowała.
Zbyt prosty język, płaskie postacie, przewidywalność niektórych wątków,  nudne fragmenty wywołujące zniechęcenie do dalszego czytania - po prostu miałam wrażenie, że czytam tekst w internetowej gazecie. Chwilami nie mogłam się skupić i przerzucałam wzrok na dalsze części, bo niektóre fragmenty sprawiały wrażenie sztucznego zapychacza akcji.

Próbowałam przeanalizować powieść od strony życiowych odniesień - jak wyglądała by taka fabuła, gdybym ją stworzyła sama będąc trzydziesto-czterdziestolatką? Byłaby pod wieloma względami zupełnie inna, bo też czasy i problemy były inne. Jedyne co pozostało niezmienne to ludzkie uczucia - gorące relacje damsko-męskie i nie mniej dynamiczne stosunki rodzinne.

Szybko przeczytałam i ... do następnego razu, kiedy znowu ulegnę pokusie lektury łatwej, lekkiej i przyjemnej?

2 komentarze:

  1. Chyba sam tytuł wskazuje, że będą to nudy, bo szczęście wyczarowane jak spod spod igły chyba musi być monotonne.
    Wiele takich książeczek teraz powstało...wciąż o tym samym. Uczucia, szczęście a jak nie to traumatyczne przeżycia.
    Dlatego wolę wracać do powieści z poprzednich dwu stuleci.....więcej w nich było wydaje mi się poruszanej tematyki ogólnej, egzystencjalnej, ale i wynikającej z życia w społeczeństwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, jaki to rodzaj literatury; wiem, że mało atrakcyjna dla naszego pokolenia, a jednak czasami się zapominam i biorę za czytanie :)

      Usuń