poniedziałek, 15 grudnia 2014

Zapis minionego czasu - "Matysiakowie"

Dzisiejszy poranny krótki konkurs w radiowej Jedynce przywołał datę początków powieści radiowej - 15 grudnia 1956, która towarzyszy mi od najwcześniejszego dzieciństwa. Słuchałam kolejnych odcinków mimo woli, bo radio towarzyszyło nam praktycznie przez cały czas, gdy byliśmy w domu. To przez tę audycję poznałam charakterystyczne głosy znanych wtedy aktorów, później dopiero widziałam ich twarze w filmie i w spektaklach Teatru Telewizji. Była to naprawdę spora grupa i zaskoczeniem może być dzisiaj udział w tym programie naszych największych aktorskich osobowości. Prawdziwe życie miało wpływ nie tylko na powstający scenariusz, ale także na obsadę głównych. Zmieniała się z różnych powodów - przewidywalnych (choroba lub śmierć aktora) i nie przewidzianych - emigracja aktorki do Radia Wolna Europa, stan wojenny i aktorski bojkot radia i telewizji. A właśnie wczoraj TVP HISTORIA emitowała film dokumentalny "Bojkot", reż. Barbary Rogalskiej i Niny Makowieckiej z 2008 roku  (widziałam go już wcześniej ).
W swoim czasie "Matysiakowie" mieli naprawdę ogromną rzeszę wiernych słuchaczy, co nie dziwi, gdy weźmie się pod uwagę brak konkurencji. Radio było jedyne - telewizja dopiero raczkowała, a o wynalazkach internetu wtedy nikomu się nie śniło. 


Audycja przetrwała do dziś, co może trochę dziwić, biorąc pod uwagę jak bardzo jest już przestarzała. O ile dobrze pamiętam to z pierwotnej obsady pozostała jedynie odtwarzająca rolę Jadwigi -Wisi Matysiakowej Ludmiła  Łączyńska - na zdjęciu stoi z lewej strony między Janem Ciecierskim i sławnym prezesem Sokorskim.. A druga postać to Iwonka, zatrudniona w latach 60-tych jako pomoc do dziecka u Wisi i Stacha, którą gra nieprzerwanie Stanisława Celińska.
Od czasu do czasu, gdy jestem akurat w kuchni włączam radio i słucham co tam u Matysiaków nowego. Ale i z tym jest problem, bo godziny emisji odcinków w ostatnich latach ciągle się zmieniają.
O "Matysiakach" i historii tej audycji można poczytać na stronie polskiego radia , a także posłuchać sobie archiwalnych odcinków.
Kiedy w latach 70-tych pojawiły się cztery tomy książkowej wersji słuchowiska udało mi się je wypożyczyć w bibliotece rejonowej. 


Mogłam je nawet kupić, bo były dostępne w księgarniach, ale jakoś nie pragnęłam szczególnie posiadać na własność takiego dość prymitywnego tekstu w formie scenariusza. Gdyby był jakoś literacko "obrobiony", przetworzony na powieść, dałby się łatwiej czytać. A tak na surowo to jednak mało strawny w większej dawce. Pozostaje jako dokumentalna ciekawostka literacka.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz