niedziela, 14 września 2014

Niedziela z obrazem (10)

W Warszawie bywam przejazdem co jakiś czas. I zawsze mam tego czasu za mało na spacery, zwiedzanie, lepsze poznawanie miasta. Jednak za każdym razem, gdy idę odbudowanymi z gruzów uliczkami Starego Miasta, myślę o tych miejscach, którym nie dane było zachować się choćby w części w dawnej postaci sprzed wieków.
Dlaczego inne miasta w Europie szczycą się domami mającymi kilka setek lat (to mnie szczególnie dotknęło kiedyś w Edynburgu), a u nas tak strasznie zniszczono stolicę? Nie jestem szczególną miłośniczką Warszawy, jakoś nie czuję więzi z tym miastem. To wcale nie oznacza, że nie czuję chociażby złości (o mocniejszych uczuciach już nie mówię) na takie barbarzyństwa historii.
Kilkanaście lat temu kupiłam pięknie wydany kalendarz z reprodukcjami warszawskich obrazów.Canaletta.
Nie mam go niestety, bo bez namysłu wykorzystałam go w swojej pracy i tak zagubił się w końcu.
A że w minionym tygodniu znalazłam się w Warszawie dwa razy, stąd ten obraz na dziś.
Mogę bez końca oglądać obrazy  Bernarda Bellotta - zawierają tak ogromny ładunek szczegółów, że są wspaniałą historyczną lekcją poglądową. Jak zawsze najbardziej interesują mnie ludzie i pokazane na obrazach życie codzienne ulicy.

Canaletto "Krakowskie Przedmieście od strony Nowego Światu" (1778)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz