sobota, 20 września 2014

Dzikuska z dobrego domu

Skierowałam obecnie część swoich zainteresowań czytelniczych w stronę mniej znanych po wojnie tytułów i autorów, zaliczanych do kręgu "literatury popularnej". To dość lekceważące zaszufladkowanie dokonane oczywiście przez krytyków i teoretyków literatury. W tej szufladce znalazły się takie nazwiska jak Helena Mniszkówna, ale także Maria Rodziewiczówna i Tadeusz Dołęga-Mostowicz - co jak zawsze mnie bardzo irytuje.

Przeczytałam latem kilka powieści, którym poświęcę kolejne notki.
Dziś pierwsza z nich


Powieść ukazała się w 1927 roku i do momentu wybuchu II wojny światowej miała 7 wydań (wybrałam jedną z przedwojennych okładek). Na kolejne wydanie musiała czekać aż 60 lat, bo autorka znalazła się w 1951 roku na liście cenzury. I jedyny w tym optymistyczny akcent, że Irena Zarzycka dożyła wydawniczego przypomnienia swojego debiutu. Napisała w 1988 roku kilka słów o sobie we wstępie do wydania, który to wstęp przybliża nam osobę pisarki. Jak sama określiła "Dzikuskę" napisała zupełnie inna Irena Zarzycka, która zniknęła po tragicznych przeżyciach wojny. Cały znany czytelnikom dorobek pisarski to twórczość przedwojenna osoby szczęśliwej.
A powieść "Dzikuska" według niej to nie wydarzenie literackie, a pewnego rodzaju zjawisko socjologiczne.

Tytułową bohaterką jest Ita Kruszyńska - półsierota bez matki, o której wychowanie nie zadbał ani wiecznie zapracowany ojciec, ani nawet starsi bracia. Jednak w pewnym momencie szukają pomocy u studenta korepetytora, bo panna nie jest już dzieckiem, a owa tytułowa "dzikość" to rzecz nie do przyjęcia w cywilizowanym świecie towarzyskim.
To powieść przewidywalna, z romansowym trójkątem: dzika panienka, demoniczna (przynajmniej we własnych oczach) miejscowa femme fatale i młody człowiek między nimi. Jednak, mimo prostoty konstrukcji i języka, książka zawiera wiele inteligentnego humoru i właściwie nawet nadawałaby się do dzisiejszego rodzaju filmowych komedii romantycznych.

Miała nawet swoją filmową odsłonę, bo już w rok po wydaniu stała się podstawą scenariusza filmowego.
Był to film niemy, którego nie możemy obejrzeć, bo nie zachował się do dzisiejszych czasów.


Miejsce akcji powieści nie jest określone bardzo dokładnie - pojawiają się jedynie takie określenia jak "piękno krajobrazu wschodnich Karpat", nazwy miast Lwów i Stryj, wiejskie imiona (Paraska, Iwan ).To nam pozwala na bliższe umiejscowienie powieści na Kresach. Jednak tylko geograficzne położenie jest tutaj kresowe. Fabuła nie zawiera ani opisów miejscowej rzeczywistości, ani nie podejmuje problemów społecznych charakterystycznych dla tamtych stron. Wszystkie wydarzenia równie dobrze mogłyby się rozgrywać w każdym innym polskim dworku, ponieważ akcja nie wychodzi poza to środowisko.

Bardzo przyjemna lektura na odstresowanie i poprawę humoru.

Wpis dodaję do wyzwania  "Lata dwudzieste, lata trzydzieste"



4 komentarze:

  1. Skoro to lektura na poprawę humoru, to czemu nie. Jestem na tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie poprawiła, ale nie wiem, czy to tak działa na każdego :)

      Usuń
  2. Nie słyszałam o tej autorce wcześniej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja słyszałam dawno temu, teraz po prostu trochę szukam takich lektur. Nie zawsze same przychodzą :)

      Usuń