wtorek, 19 sierpnia 2014

Było... minęło... (20) - "Sto bajek", czyli wiersze pana Brzechwy


Książka jedna z pierwszych samodzielnie czytanych przez mnie wiele razy. Wiersze w niej zawarte to tak znana klasyka polska, że nie ma potrzeby szczegółowo objaśniać, analizować, omawiać itd. Są tu wszystkie Kaczki-Dziwaczki, Samochwały, Skarżypyty, Dzikie Dziki z ZOO itd.
Ale z tą książką wiążą się moje niemiłe wspomnienia natury estetycznej. Książkę czytałam, ale bardzo nie lubiłam obrazków - mówiąc językiem dzieci. Pamiętam, że zawsze patrzyłam na te straszydła z obrzydzeniem.


Jako dziecko odczuwałam udziwnienia plastyczne, szaro-burą przygnębiającą twórczość ilustratora, pseudo-nowoczesność jako ohydne, straszące wręcz paskudztwa. To mi zostało do dziś, nadal bardzo mi się nie podobają.
W tym przypadku ilustracje nie są uzupełnieniem treści - one są zniechęcaniem do czytania.

Rok wydania - 1963.


6 komentarzy:

  1. Ojej. Mam takie samo wydanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba pamiętam te bajeczki.
    Ja mam podobne odczucia z moimi Baśniami Andersena, w trzech tomach, które zdobyłam dzięki znajomościom w księgarni, a które mnie zszokowały niezwykle mrocznymi, brzydkimi ilustracjami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby tak dobrze poszukać, to było dużo takich wydań książek dla dzieci z dziwnymi ilustracjami.
      Według mnie to jakieś okresowe mody, albo partyjne wytyczne odgórne - coś w rodzaju walki z drobnomieszczańskimi gustami przedwojennymi.

      Usuń
    2. Ja myślę, że to jednak czas takich artystów był, którzy malowali i ilustrowali inaczej. Czyli taki trend na bohomazy.

      Usuń
  3. Z ciekawości zajrzałam do internetu, aby odszukać znajomą okładkę Brzechwa dzieciom z ilustracjami Szancera. Bardzo mi się one podobały, mimo, iż gama kolorystyczna była stonowana i raczej szaro-pastelowa, niż żywa, ale pobudzały wyobraźnię. Na okładce były dwa niedźwiadki, a książkę wydała Nasza Księgarnia w 1955 :))

    OdpowiedzUsuń