poniedziałek, 7 lipca 2014

Blogowe wakacje

Nie..., to nie jest zapowiedź kolejnej przerwy w pisaniu bloga... nic z tych rzeczy.
Ale na dobre rozpoczęły się wakacje, morderczy upał w mieście męczy coraz bardziej, a ja kolejny rok nie mogę wyjechać w taką prawdziwą wakacyjną podróż (już nie mówię, że szczególnie nad nasze polskie morze).
I tak znowu muszę żyć wspomnieniami dawnych wyjazdów... przywoływaniem z pamięci pięknych miejsc, uroczych zakątków widzianych kiedyś tam... dawno temu...
Jak zawsze z początkiem wakacji szkolnych przypominają się moje wakacyjne dni z lat, gdy czas płynął tak wolno, że te dwa miesiące wolnego od szkoły wydawały się ciągnąć w nieskończoność.
Nie jeździłam na kolonie i obozy, byłam "nieskoszarowana" ze względu na ogród i na wyjazdy do drugich dziadków na wieś. Chodziłam trochę samopas po mieście (lubiłam oglądać wystawy sklepowe), ale głównym celem tych wypraw  w czasach późnej podstawówki i liceum były księgarnie. Jechałam sobie tramwajem "do miasta", wysiadałam blisko placu Wolności


 i szłam ulicą Piotrkowską wstępując do każdej księgarni po drodze. Z zamkniętymi oczami mogłam wskazać miejsca wszystkich księgarń na tym najbardziej atrakcyjnym handlowo odcinku, bo wtedy wszystko było stałe - sklepy nie pojawiały się i nie znikały z szybkością światła, tak jak to ma miejsce obecnie. Dla niezorientowanych - Piotrkowska, nazywana potocznie Pietryną jest podobno najdłuższą ulicą handlową w Europie (4,2 km). Oczywiście nie szłam aż do końca, najczęściej kończyłam spacer przy "Centralu" (Domy Towarowe) lub trochę dalej w stronę drugiego domu "Uniwersalu". I wracam autobusem, bo wtedy jeździły po Piotrkowskiej autobusy.

Wakacje to był mój szczególny czas czytania. Właściwie większość dnia siedziałam w cieniu drzew na leżaku i czytałam - trochę wstyd się przyznać, ale nie znosiłam wszelkich prac ogrodowych i trudno mnie było zagonić szczególnie do pielenia chwastów. A i zrywania agrestu z kłujących krzaków też nie lubiłam.

Teraz, w wakacyjnym czasie wracają do mnie wspomnienia młodzieżowych lektur (szczególnie tych, których akcja dzieje się latem i na wakacjach), więc o nich będę pisać na blogu. I o nowych lekturach, czytanych latem  (raczej nie będą to nowości wydawnicze). Pojawią się też książki z lżejszego repertuaru moje ulubione, czytane wielokrotnie, które od dawna czekają na swoją kolej.
A wpisy o książkach poważniejszych pojawią się dopiero we wrześniu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz