niedziela, 6 lipca 2014

"Vinci" (2004)


"Po kilku latach odsiadywania kary za kradzież z włamaniem Cuma wychodzi z więzienia ze względu na zły stan zdrowia. Jego wyjście zaaranżował Gruby, paser, który zleca Cumie kradzież obrazu Leonarda da Vinci "Dama z łasiczką" z Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Cuma - specjalista od kradzieży dzieł sztuki - kompletuje ekipę. Zaczyna od wizyty u byłego wspólnika Juliana - specjalisty od ładunków wybuchowych. Mimo że przyjaciel porzucił złodziejski proceder, Cuma proponuje mu udział w kradzieży. Julian ma dylemat: z jednej strony dług wdzięczności wobec przyjaciela, który nie wydał go w śledztwie, z drugiej - obawa przed powrotem do dawnego życia. Próbuje więc pogodzić wodę z ogniem. Zgadza się wziąć udział w skoku, ale jednocześnie robi wszystko, by kradzież nie doszła do skutku. Zwraca się do starego fałszerza Hagena z prośbą o wykonanie kopii "Damy z łasiczką". Ten odmawia wymawiając się wiekiem, ale poleca mu Magdę - 28-letnią studentkę konserwacji zabytków na krakowskiej ASP" - opis filmu na Filmweb



Film reklamowany jako komedia sensacyjna, zachwalany ze wszystkich stron (nawet w mojej najbliższej rodzinie).
Obejrzałam i... jestem pewnie wyjątkiem w tej pochwalnej grupie, ale mnie ten film nie śmieszył. Nie odebrałam go jako komedię. Byłam szczególnie nastawiona na swoisty rodzaj inteligentnego humoru, jaki znam z filmów reżysera, czyli Juliusza Machulskiego. Widziałam jego wszystkie filmy i lubię je (szczególnie te pierwsze). A tu kicha, czyli nic śmiesznego. Ze strony aktorskiej najbardziej mnie drażnił wiecznie ponury Robert Więckiewicz.
A fabuła jest tak przekombinowana, że też mogłabym podpisać się pod pytaniem zadanym na stronie FILMWEB  - "kto w końcu został z oryginalnym obrazem?"... oczywiście biorąc rzecz na rozum wiadomo...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz