poniedziałek, 5 maja 2014

O kwietniowym czytaniu - podsumowanie na próbę

Czytając dziś nowy post u Natanny i pisząc komentarz uświadomiłam sobie, że czas coraz mocniej wygrywa z moją pamięcią. Przeczytane książki nie tylko ustawiają się w długiej kolejce do wspomnienia chociażby (niektóre czekają dobrze ponad rok), ale umykają w ogóle z mojej pamięci - szczególnie te wypożyczane z biblioteki. Co prawda robię zdjęcia okładkom tych książek, ale te zdjęcia też wpadają w otchłań komputera.
Spróbuję więc, jak się u mnie sprawdzą podsumowania, bo o stosikach planowanych to nawet nie mam zamiaru myśleć. Nie jestem dobra w realizacji planów, a nawet powiedziałabym, że odwrotnie - jak coś zaplanuję, to wydaje mi się, że muszę... i zaraz mi się odechciewa (pod presją tego przymusu).



Mój kwietniowy urobek czytelniczy nie prezentuje się imponująco pod względem ilościowym, ale nie biorę udziału w biciu rekordów. Tylko nie spodziewałam się, że to aż tak mało.

Nie jest to także literatura szczególnie wysokich lotów, ale to już mój osobisty wybór.
Jak wielokrotnie wspominałam, czasy ambitnych, trudnych i ciężkich tematów oraz literatury mocno intelektualnej mam chwilowo za sobą... może już na dłuższą chwilę...


"Wspomnienia z kresów" - tytuł mówi
sam za siebie ( książka wypożyczona).


"Córka Kossaka" - wstawiłam okładkę
papierową, ale to pierwsza pozycja przeczytana w formie e-booka z mojego czytnika. Przy okazji posta o książce napiszę oczywiście o swoich wrażeniach z tej formy czytania.

Dwie kolejne wypożyczone książki to Rodziewiczówny:"Straszny dziadunio" i "Barcikowscy". Myślałam, że już wyczerpałam zasoby mojej rejonowej biblioteki (szukam teraz w innych źródłach), a tu nagle znalazły się kolejne do czytania.
Przy każdej bytności w bibliotece zaglądam na półki, ale najczęściej stoją tam tylko te książki, które już czytałam.


6 komentarzy:

  1. To prawda, nie czytamy na akord, ani na wyścigi, nie musimy nikomu niczego udowadniać; i myślę, że najważniejsza jest przyjemność czytania. :-)

    Zainteresowała mnie "Córka Kossaka" i ciekawa jestem Twoich wrażeń z lektury. I tego, jak Ci się czytało; mój czytnik - po kilku próbach - trafił na dość trudno dostępną półkę, wolę czytać książki papierowe. Zapewne okaże się nieoceniony, gdy jedyną dostępną formą książki, którą będę bardzo chciała przeczytać, będzie e-book.

    Wiesz, mnie też coraz częściej zdarza się, że całkiem niedawno przeczytane książki usuwają się w "mroki niepamięci". Może też skuszę się na przygotowywanie miesięcznych podsumowań?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka o Magdalenie Samozwaniec - dużą część posta już napisałam (i znowu luka w pamięci, nie pamiętałam, że w ogóle coś zaczęłam). A tytuł: "Odbrązowienie pomnika".
      To wrażenia dotyczące treści, natomiast sama forma mnie rozczarowała. Czytając coś takiego myślimy: "przecież ja też mogę wydać taki zbiór wspomnień". Bo jest to tylko zbiór wypowiedzi różnych znanych osób, więc sama książka to jak gdyby owoc pracy dokumentalisty.
      Natomiast wybór książki ze zdjęciami jako pierwszą lekturę z czytnika nie jest najlepszy. Ale nic nie marudzę, bo dostałam w pakiecie jako prezent.
      Ja jestem wierna książkom papierowym, i na pewno będę korzystać z czytnika do jednorazowego przeczytania powieści, których nie postawię na półce.
      Na razie i tak nie mam dostępu do tej zabaweczki, bo mąż zagarnął i czyta gazety!

      Nie wiem, czy będę kontynuować podsumowania - to się okaże w praniu.
      Ale dzisiaj byłam na serio przerażona, kiedy zobaczyłam, ile zdjęć okładek mam na dysku - a ja już dawno zapomniałam, że te książki czytałam. Szok po prostu...

      Usuń
    2. Dziękuję! :-)
      Przy zbiorze wypowiedzi różnych osób dużo zależy też od dobrania rozmówców... Jedni będą tylko chwalić, inni ganić. A prawda pewnie leży gdzieś pośrodku. Chętnie przeczytam Twoją opinię o tym konkretnym zbiorze. :-)
      Z czytnikami mamy podobnie - na pewno są wygodne, w niektórych sytuacjach przydatne, ale nie ma to jak książka papierowa. Czytanie gazet z czytnika to dobry pomysł.

      Kiedyś lepiej pamiętałyśmy przeczytane książki. Może to sprawa wieku, a może to te książki coraz mniejsze robią na nas wrażenie?

      Usuń
    3. Obawiam się, że książki robią na nas mniejsze wrażenie z czasem, gdy nam lat przybywa. W jakiś sposób chyba zmniejsza się nasza wrażliwość, proporcjonalnie do zwiększającego się bagażu doświadczeń.
      A gazety w czytniku to można rzec gwóźdź do trumny papierowych wydań. Wiadomo, że to jest ratunek przed zmniejszającą się coraz bardziej liczbą kupujących, ale też z innej strony ułatwia czytelnikom przechodzenie od papieru do elektroniki.

      Usuń
  2. Dziękuję Elu za wspomnienie o mojej skromnej osobie.
    Wspomnienia zawsze z przyjemnością czytam. Tych nie znam, ale za to "Strasznego dziadunia"mam, czytałam nie raz i kocham.

    Ciekawa jestem każdej następnej pozycji, którą przywołasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - "Wspomnienia z kresów" to książka z gatunku tych pisanych, a właściwie opowiadanych łatwym językiem, potocznym. I dlatego ma swoją szczególną wymowę - to tak, jak gdyby babcia nam opowiadała swoje życie. Ja najbardziej lubię takie relacje, chociaż przy tej tragicznej tematyce kresowej słowo "lubię" nie bardzo pasuje.

      Usuń