poniedziałek, 26 maja 2014

"Serce matki" (1938)

Młoda nauczycielka - Maria, poznaje w górach mężczyznę, z którym szybko połączy ją silne uczucie.


Efektem krótkiego romansu jest ciąża, której pierwsza domyśla się Elżbieta - przyjaciółka ze szkolnych lat, obecnie lekarz i właścicielka nowoczesnej kliniki ginekologicznej. Maria chce powiedzieć ukochanemu, że będzie ojcem w momencie, gdy dowiaduje się o jego małżeństwie. Zachowuje swój sekret nawet w sytuacji spotkania we trójkę, gdy żoną ukochanego okazuje się właśnie Elżbieta.
Maria decyduje się oddać urodzoną córeczkę na wychowanie Elżbiecie, która sama nie może mieć dzieci. Chce zapewnić córeczce lepsze życie i uchronić od etykietki nieślubnego dziecka bez ojca. Nie orientuje się w nieczystych posunięciach Elżbiety, która nie dopuszcza męża do tajemnicy przyjaciółki.

Ten film porusza problemy istotne niezależnie od czasów - gorsze szanse życiowe dla dziecka  jakie może zapewnić samotna matka; wychowanie dziecka w niepełnej rodzinie, bez ojca; kwestię lojalności wobec oszukiwanej bądź co bądź żony, a przede wszystkim siłę miłości matki...
Atutem filmu jest swego rodzaju powściągliwość - zarówno kwestii aktorskich w scenariuszu, jak i gry odtwórców głównych ról. Tu nie ma współczesnego przegadania, wywalania kawy na ławę.
Niedomówienia, niedokończone zdania budują dalszą akcję, wpływają na dalsze wydarzenia. Przez to film nie stał się w żaden sposób anachronicznie śmieszny.
Co prawda kreacja aktorska Stanisławy Angel-Engelówny jak zawsze polega głównie na "grze oczami" (jak ja to już dawno nazwałam), ale lepiej używać oszczędnych środków wyrazu, niż miotać się bez sensu przed kamerą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz