czwartek, 29 maja 2014

Lekkie czytadło retro

"Farsa panny Heni" - wydana po raz pierwszy w 1890 roku nowela , to naprawdę lekka opowiastka biorąc pod uwagę ciężar gatunkowy utworów Marii Rodziewiczówny.
Nawet pojawiające się problemy życiowe bohaterów są tutaj na dalszym planie, wspomniane krótko i pobieżnie.
Dominuje humor i wesoły ton, co może być zaskoczeniem dla miłośników twórczości pisarki. Szczególnie jeśli dotychczas zetknęli się tylko z poważnymi powieściami, a takie są one w większości.

Panna Henryka Dobrzyńska pragnie zrobić karierę artystyczną - oczywiście na scenach światowych. Jednak, aby zrealizować swoje marzenia musi uwolnić się od opieki stryja  w jedyny w tamtych czasach sposób, czyli wyjść za mąż. Zdobyć męża bez żadnych późniejszych zobowiązań. A nawet zgodzi się na rozwód, jeśli fikcyjny mąż będzie chciał założyć prawdziwą rodzinę. Dość szybko znajduje kandydata - to młody sekretarz redakcji, który jest przypadkowym słuchaczem rozmowy swojego redaktora z siostrzenicą. Za przysługę chce pieniędzy - 5000 rubli, nie tłumacząc się ze swoich pobudek. W ogóle to dość tajemnicza postać i miała panna Henia szczęście, że nie okazał się ten mąż jakimś rzezimieszkiem, oszustem, albo psychopatą.
Po ślubie państwo młodzi rozstają się... Henia robi wymarzoną karierę pod pseudonimem Harriet... mija kilka lat i nagle na scenie życia pojawia się mąż prosząc o rozwód. Tu następuje niemiła dla niego niespodzianka, bo "żona" się nie zgadza... mijają lata... role się odwracają - teraz Harriet chce rozwodu...  oczywiście nie do końca to prawda, bo jednak Henia prowadzi swoją własną grę...
Całość jest zupełnie niezłym materiałem na scenariusz dzisiejszej komedii romantycznej.

I chociaż to utwór napisany w wesołym stylu jednak ukazuje dzisiejszemu czytelnikowi sytuację kobiet w XIX wieku - brak wielu praw, zależność od mężczyzn, źródła budzącego się feminizmu.



13 komentarzy:

  1. Ale przynajmniej mogły się wykazać inwencją i sprytem, przynajmniej w książkach Marii Rodziewiczówny.
    Chętnie bym sobie przeczytała. Ciekawa jestem czy moja biblioteka ma książki Rodziewiczówny i jakie tytuły. Musze kuknąć w internetowy katalog .
    Ja się zamotałam w cegłę i to taki pustak. Czyta się go bardzo dobrze, ale to u mnie trwa.
    Lepiej przeczytać kilka pomniejszych powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - bez problemu można je znaleźć w sieci (przez wyszukiwarkę). Z tego źródła można przeczytać książki niedostępne w bibliotekach. Osobna sprawa to legalność takich kopii.

      Usuń
    2. Wolę książki. W sumie na allegro można za przysłowiową złotówkę nabyć sobie starsze egzemplarze.

      Usuń
    3. Ja szukam w bibliotece, nie chcę już kupować (szczególnie, że miejsca brak). A do internetowego kupowania chyba się już nie przekonam. :)

      Usuń
  2. Rodziewiczówny czytałam jedynie Ptaki nieoswojone i albo się na powieści nie poznałam, albo trafiłam na słabe dzieło. I troszkę się zraziłam. Jaką książkę tej autorki poleciłabyś, aby przełamać pierwsze złe wrażenie. Dodam, że nie przepadam za romansidłami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim odpowiem muszę się nad tym dobrze zastanowić, przeczytałam większość z jej twórczości (to są książki, do których dotarłam).
      Postaram się szybko myśleć :)
      Rodziewiczówna nie pisała typowych romansideł. Wątki miłosne są istotne w jej utworach, ale bardziej sprawy patriotyczne, więź z ziemią w kontekście Kresów, sprawy społeczne.
      Inna sprawa to język i styl pisarki, który trzeba od razu uwzględnić i do którego trzeba odpowiednio podejść. Mnie dość długo ten język denerwował, ale jednak przemogłam się i teraz czytam bez problemu. Ja doceniam umiejętność tworzenia ciekawej fabuły, często nawet wątków kryminalnych.

      W ogóle mało jest powieści Rodziewiczówny, które są pogodne i dobrze się kończą.
      Teraz, tak na szybko myślę, że dobrze zacząć od tych z dobrym zakończeniem.

      Czyli "Czahary" - o tej powieści napisałam na blogu, link znajdziesz w zakładce "Alfabet Rodziewiczówny":
      "Florian z Wielkiej Hłuszy" (czeka na opisanie już ponad rok) - według mnie bardzo ciekawy opis realiów I wojny światowej i rewolucji bolszewickiej z dala od frontu, właśnie na dalekich polskich Kresach.
      I "Dewajtis" (czytałam wielokrotnie) - chociaż tu właśnie mamy trochę rozgadania i archaicznego języka. No, ale zawsze opisy można opuścić.

      Usuń
    2. Podpisuję się pod Czaharami i Dewajtisem, który jest moją ulubioną książką. Jeszcze może "Pożary i zgliszcza" bym dorzuciła. ja jak się okazuje czytałam tylko kilka jej książek, ale może spodobali by Ci się "Byli i będą", o których pisałam. Mnie się podobali. To już zupełnie nie romans chociaż o miłości i owszem też tam jest.

      Usuń
    3. Dziękuję za wyczerpującą wypowiedź. Nie wiem, czemu, ale kojarzyła mi się Rodziwiczówna z romansidłami, choć i samych Nieoswojonych ptaków nie mogę do tego nurtu zaliczyć, jest to raczej rzecz o ciężkiej doli kobiety sprzed wieku, tyle, że postacie tak mało mają w sobie życia, są tak niewiarygodne, kryształowo dobra ona i diabelsko zły on, że nie zachęcały do dalszej znajomości. Zaciekawił mnie ten Florian z Wielkiej Hłuszy ze względu na historyczne realia. Tytuł zupełnie mi nie znany. Przeczytałam też recenzję Czahary, kolejny nowo-brzmiący tytuł. Zobaczę, co oferuje moja biblioteka i spróbuję przełamać złą passę.

      Usuń
    4. Aniu - czytałam te książki, które wymieniłaś. Tak jak wspomniałam wcześniej przeczytałam już właściwie większość z dorobku Rodziewiczówny, zostały pojedyncze "sztuki".
      Tylko kompletnie nie wyrabiam się czasowo, żeby o tych książkach napisać. Czekają już tak długo, że niedługo będę musiała chyba ponownie przeczytać zanim napiszę cokolwiek :)

      Guciamal - u Rodziewiczówny to wszystko jest historyczne mniej lub bardziej.
      "Florian" to powieść napisana zwięzłym i powściągliwym językiem, a mimo to autorka przekazuje czytelnikowi naprawdę duży ładunek emocjonalny, związany z wojennymi przeżyciami.
      Nie wiem na ile interesujesz się naszym starym kinem - przed wojną był zrealizowany film na podstawie tej powieści. Był emitowany niedawno na kanałach KinoPolska i TVP HISTORIA. To nawet dość wierna ekranizacja. I też nie mam czasu, żeby o nim napisać. Bardzo nad tym ubolewam, że tyle tematów pozostaje w planach.
      Zachęcam do przełamania złej passy :) - Rodziewiczówna to specyficzna literatura, ale ja ją lubię za zachowanie tamtego minionego bezpowrotnie świata. Chociaż to najczęściej smutne historie.
      Masz rację, że bardzo często bohaterowie są zbyt idealni, albo zbyt źli. Ale to taka cecha autorki.

      Usuń
    5. Dzięki dziewczynki za polecanki. Teraz wezmę poprawkę na papierowość postaci a skupie się na innych walorach. Kinem jeśli już to bardziej starym niż najnowszymi produkcjami się interesuję, choć nie jestem kinomaniaczką, tego filmu nie widziałam, ale też telewizji nie oglądam (no raz w tygodniu, kiedy prasuję i to przeważnie własne filmy z płyt, bo nie chce się telewizja dostosować do mojego rozkładu dnia :() Co do niewyrabiania się w czasie- to witaj w klubie. Mam kilkadziesiąt już książek, o których chciałam choć krótko wspomnieć, ale tak zacierają się w pamięci, że chyba też trzeba byłoby powrócić, aby coś rzeczowego napisać. Teraz staram się pisać na bieżąco, bo zdaję sobie sprawę, że jeśli nie zrobię tego od razu, to nie zrobię wcale. A pomysłów - cała masa, na wspomnienia z podróży, galerii, wystaw, koncertów, obrazów, ..... No to co ja tu jeszcze robię??:)))

      Usuń
    6. Zadaję sobie to samo pytanie - kropka w kropkę :)

      Usuń
  3. Brzmi interesująco. Poszukam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, chociaż uprzedzam, że to specyficzna literatura. :)

      Usuń