poniedziałek, 17 marca 2014

"Siedlisko" - słowne uzupełnienie obrazu

Powieść napisana w oparciu o scenariusz serialu, który swego czasu (od 1999 roku) był dla widza stęsknionego za czymś więcej niż bezmyślną papką sitcomów miłym oddechem na wyższym poziomie telewizyjnym.
W notce od wydawcy (na okładce) czytamy: "Siedlisko stało się kultowym serialem długo przed tym, zanim temat Mazur rozlał się po ekranach telewizorów. Kręcony na taśmie filmowej, zagrany przez wybitnych aktorów (nawet w epizodach), był jednym z nielicznych zrobionych z takim wyczuciem".
To prawda, a dodatkowo dla mnie to jedyny chyba (w tamtym czasie, a może w ogóle) serial, którego główni bohaterowie to szczęśliwe małżeństwo z długim stażem. Ich wybory są świadome, nie uciekają z miasta z powodów aż zbyt często w ostatnich latach nadużywanych w powieściach typu "porzucił ją, więc wybrała życie na prowincji".
Kobieta i mężczyzna sporo po pięćdziesiątce - pod wieloma względami podobni do nas, z tego samego pokolenia (może kilka lat starsi). A jeśli podobieństw nie ma tak dużo, jak ja to widzę, to na pewno bliskie są mi ich przeżycia i doświadczenia ze względu na wspólny czas młodości i dojrzałości w związku.
Polubiłam ten serial, nazywany czasami zbiorem landszaftów i cukierkową laurką, właśnie za te sielskie klimaty, pochwałę nieśpiesznego życia, zadumę i zatrzymanie nad szczegółami życia codziennego. Takie właśnie spojrzenie na świat jest mi potrzebne, po całym zgiełku i bieganinie minionych lat pracy zawodowej.

Powieść jako książkowa wersja scenariusza serialu jest całkiem dobra, szczególnie w porównaniu z niektórymi drętwymi i sztywnymi  produktami tego gatunku, jakie miałam okazję czytać. To lektura lekka i przyjemna, chociaż jak dla mnie to jednorazowe czytanie - ale...ale.. ale... Nie do końca odpowiada mi męskie autorstwo Janusza Majewskiego. Język, styl i w ogóle cały klimat książki (wtórny przecież do serialu) jest jak najbardziej babski - to stuprocentowa tzw. literatura kobieca. I od strony autorskiej i od strony  czytelniczej. Jakoś nie widzę chęci czytania za strony panów. Oczywiście nie wiem, jak duży jest wkład autora, ale podejrzewam, że jednak panie - Wanda Majerówna i Zofia Nasierowska, mają tu największe zasługi.

"Siedlisko"-powieść to dość wierne odtworzenie serialu. dlatego czyta się ją bez większych emocji, bo przecież znamy i wiemy co będzie. Chociaż jest tu pewna niespodzianka - dość istotny dla życia bohaterów wątek, którego nie było w serialu. Oczywiście przy tak dobrych rolach filmowych aktorów, którzy stworzyli poszczególne postaci, nie da się już czytać książki bez ich wizerunku. Każda postać w powieści to żywy aktor, który tę postać ucieleśnia. Dlatego książka to dla miłośników serialu tylko słowne uzupełnienie obrazu.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz