czwartek, 20 marca 2014

Nuda w efekcie

Od wydawcy:

"ZBRODNIA W EFEKCIE
W EFEKCIE doskonale zaostrzonych narzędzi ogrodowych.
W EFEKCIE gąszczu odziedziczonej działki.
W EFEKCIE szalejącego pędu bambusa.
W EFEKCIE uczuć wzgardzonej wielbicielki...
Zbyt doskonały kościotrup i rozczłonkowany spadek,
bóstwo męskie pełne sadyzmu, latająca czaszka
z idealnymi zębami, szalejące emocje na przestrzeni
dziesięciolecia, spadkobierczyni o podejrzanej
przeszłości i nigdy niespełnione marzenie*,
by uczłowieczyć faceta.
W EFEKCIE wymiar kary bywa dyskusyjny."

* ja napisałabym "nigdy nie spełnione marzenie"

O książce wspomniałam już na blogu - tutaj

Zaczęłam czytać, "dojechałam" do zbrodni... i odłożyłam znudzona.
Tak, właśnie znudzona - nie byłam w staniu skupić się na treści, więc książka trafiła na chmielewską półkę, na której czekała na moje ponowne zainteresowanie. Nie wiem, jak długo by czekała, bo straciłam zainteresowanie, ale teraz dałam jej drugą szansę i przeczytałam.
Jako wierna czytelniczka wszystkiego chmielewskiego może nie powinnam po raz kolejny pastwić się nad dziełem ulubionej autorki. Z drugiej jednak strony nie będę udawać i chwalić, skoro mam inne wrażenia z lektury.
A nie.. - raz się zaśmiałam... leciutko i krótkotrwale.
Przykro mi, że nie zostałam zaskoczona dobrym tekstem jak za dawnych czasów.
Może spróbuję jednym zdaniem?
Powieść ma wszystkie  niedobre cechy ostatnich książek Joanny Chmielewskiej: najgorsza z nich to przegadanie, zbędne wodolejstwo, akcja właściwie nijaka, mało istotne opisy i wypowiedzi, te same ograne typy ludzkie (szczególnie męski negatyw), słabo zarysowane postaci większości bohaterów, a na dodatek przewidywalność rozwiązania (znaczy "kto zabił").
Nuda dominująca... bardzo mi żal...

2 komentarze:

  1. Tę książkę jeszcze bez większego bólu przeczytałam, chociaż mistrzostwem świata nie była. Natomiast całkiem mi nie podeszła poprzednia powieść pani Joanny czyli "Krwawa zemsta". Głupio tak się wyrażać o ulubionej autorce, ale to dopiero gniot nad gnioty był...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie czytałam "Krwawej zemsty", to właśnie jedna z tych nielicznych, których już nie kupiłam. Jeśli trafi się w bibliotece, to przeczytam, tak dla porządku. Na pewno tak nie będzie z "Gwałtem" - taki tytuł książki uważam za przesadę i mało dowcipny żart.
      Też zawsze mam wątpliwości, czy i w jakim stopniu pisać swoje krytyczne uwagi o książkach tak ulubionych autorów. Jednak nie widzę sensu w słodzeniu i nieszczerych zachwytach na swoim własnym blogu.

      Usuń