piątek, 28 lutego 2014

"Wędrówka Joanny"

Znałam Ewę Szelburg-Zarembinę tylko jako autorkę dla dzieci, mając w pamięci na przykład "Przez różową szybkę" z ilustracjami Szancera. Do czasu, gdy w latach 80-tych telewizja polska wyemitowała serial oparty na motywach cyklu powieściowego przeznaczonego dla dorosłego czytelnika.

Serial "Rzeka kłamstwa" (1987) oparty jest na dwóch częściach tego cyklu.
Są to "Wędrówka Joanny" i "Ludzie z wosku".
Pamiętam jak duże wrażenie wtedy zrobił na mnie film -  w swoim klimacie był w jakiś sposób zupełnie inny niż znane mi polskie filmy ukazujące codzienność przełomu XIX i XX wieku. Obsada aktorska z najlepszymi, świetny debiut Joanny Trzepiecińskiej, staranność scenografii, a przede wszystkim świetna reżyseria. To wszystko złożyło się na całość naprawdę dobrego filmu. Więcej o serialu planuję napisać na blogu filmowym.

Chciałam przeczytać pierwowzór literacki, ale jakoś czas mijał i nie sięgałam po książkę. Teraz, po latach serial pojawił się znowu - obejrzałam i będąc w bibliotece wypożyczyłam właściwy tom.
Oczywiście czytając powieść po obejrzeniu filmu, nie mogę odrzucić filmowego obrazu. Tej wersji, którą ewentualnie mogłabym sobie wykreować w wyobraźni wcześniej. Najczęściej mi przeszkadza w jak najbardziej obiektywnym odbiorze książki, nie da się uciec od porównań. Tym razem jednak nie była to tak wielka przeszkoda, a może nawet dobre uzupełnienie. Coś w rodzaju dawniej spotykanych ilustracji, których ta książka nie ma. Dobre uzupełnienie, w pewien sposób zmiękczający surowy i nieprzyjazny tekst.

Bo ta powieść jest nieprzyjazna w czytaniu, obraz świata i ludzi w niej pokazany przygnębia, zniechęca, chwilami budzi wstręt i obrzydzenie. Pewne sytuacje i opisy są aż nazbyt realistyczne, mocno kojarzą mi się z naturalizmem. Ludźmi rządzą tutaj prymitywne instynkty, wręcz zwierzęce reakcje - to wszystko "o czym się nie mówi", tutaj jest bez osłonek wywleczone na wierzch. "O czym się nie mówi" należałoby umieścić w czasie przeszłym, bo dzisiaj właśnie głównie o tym się mówi w publikatorach. To są nośne medialnie tematy: zła miłość, zdrada, namiętność, seks w najgorszych odsłonach
Historia Joanny to opis życia samotnego dziecka, którego los nikogo nie obchodzi. Mimo, że jest córką młynarza, jako sierota zostaje wypchnięta przez macochę w świat bez jakiegokolwiek zabezpieczenia materialnego. Macocha nawet nie stara się zachować pozory opiekuńczości, wysyła dziewczynkę do wuja samą, o opiece w drodze nawet nie myśli.  Zawija w węzełek kilka ubrań i nawet butelki z mlekiem jej żałuje - "będzie ci za ciężko, a jak pić ci się zachce, to zajdź do ludzi i poproś". Nikt nie dba o  wykształcenie Joanny, jest natomiast spychana do roli służącej i tylko dzięki wrodzonej inteligencji i własnemu kodeksowi moralnemu potrafi wywalczyć sobie niezależną pozycję szanowanej młodej kobiety.
Bohaterkami powieści są głównie kobiety - ich trudny los już od dzieciństwa i młodości, całkowita zależność od mężczyzn, ponoszenie konsekwencji męskich działań w każdej dziedzinie. A także konflikty między samymi kobietami, których powodem był mężczyzna - tak jak tragiczna miłość macochy i pasierbicy do cynicznego nieroba potrafiącego prostackimi metodami wyłudzić majątek.
Uczucia ludzkie są tu ponadczasowe, uniwersalne, mogą być kanwą powieści w każdej epoce. Wartością tej powieści jest zapis tamtej minionej rzeczywistości - polskiego społeczeństwa pod rosyjskim zaborem.

Autorka pokazała świat jakiego już nie ma, bo zmieniły się jego ekonomiczne i socjalne uwarunkowania.
I co za tym idzie postępowanie ludzi, ich dążenia i aspiracje, codzienność życia rodzinnego. Tu naprawdę widzimy walkę o byt, niestałość pracy i zabezpieczenia kawałka chleba. W każdej chwili choroba pozbawiała dochodów, a nawet ciężka praca nie daje wielkich dochodów, gdy zależą one od kaprysu pracodawcy.
Jednak to smutna opowieść, z której właściwie wynika jedno (nie po raz pierwszy, jak wiadomo), że pieniądz rządzi światem.

Dla mnie to wartościowa powieść do przeczytania, ale tylko raz.

Książka przeczytana w ramach wyzwania "Trójka E-pik"
w kategorii Książka z imieniem w tytule

11 komentarzy:

  1. Mnie "Wędrówka Joanny" podobała się znacznie bardziej niż "Ludzie z wosku" i aż się boję zabierać za "Miasteczko aniołów".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już miałam w rękach kolejny tom (zorientowałam się pobieżnie, że występuje tam Salomea, czyli prawdopodobnie chodzi o córkę Joanny i Kaja), ale odłożyłam. Muszę odpocząć od tej atmosfery. Prawdopodobnie za jakiś czas jednak wypożyczę, żeby poznać dalsze losy bohaterów (być może pojawiają się).

      Zgadzam się z oceną "Ludzi z wosku" - w trakcie czytania powieść chwilami była nużąca, nie przykuwała uwagi. Przyznaję, że kilka razy przerzuciłam kartki nie czytając dokładnie. Autorka chyba za bardzo siliła się na jakieś psychoanalityczne opisy snów, wyobrażeń, dziwnych myśli. Co nie bardzo się udało i tylko odstrasza czytelnika, przynajmniej współczesnego. Być może wtedy (tuż po wojnie) inaczej była odbierana.

      Usuń
    2. "Ludzie ..." co prawda mnie nie odstraszyli i przeczytałem bez wielkiej męki ale że nie jest to pasjonująca lektura to fakt :-) ma jednak dobre fragmenty jak na przykład ten o chłopcu z polsko-rosyjskiego małżeństwa.

      Usuń
    3. Ten epizod jest jednym z nielicznych odniesień do sytuacji Polaków w powieści - to czysto patriotyczny ton. Taki prosty, a jednocześnie okrutny obrazek, gdy nienawiść do zaborcy kieruje postępowaniem nawet małych dzieci. Bardzo mi było żal tego chłopczyka, tak potraktowanego przez Meę, chociaż prawdopodobnie miał wyrosnąć na wrogiego Polakom.

      Usuń
  2. Czytałam tylko "Wędrówkę Joanny", ale chyba zajrzę i do kolejnych części. Książka bardzo mi się podobała. Trzeba przyznać, że Joanna wyrosła na odważną, pewną siebie dziewczynę. Z jaką stanowczością odprawiła tego czterdziestosześciolatka, z którym chciano ją wyswatać :-)
    Zgadzam się z Tobą, że to bardzo smutna powieść. Przedstawieni w niej ludzie w większości są okrutni, bezwzględni. Szczególnie mocno wstrząsnął mną wątek wuja Ksawerego, który bez skrupułów ranił uczucia swojej żony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to szczególnie upokarzający wątek. Tragedia matki po stracie dziecka i konieczność życia pod jednym dachem z prostaczką (z punktu widzenia żony), z którą mąż zaspokajał swoje prymitywne potrzeby seksualne. A w konsekwencji - panoszenie się dziewki z nieślubnym dzieckiem, synem zajmującym miejsce zmarłego.
      Naprawdę można było postradać zmysły.

      Usuń
  3. Kiedyś zalicytowałam na allegro chyba 5 tomów Zarembiny, chyba za 1 zł. I wygrałam, ale niestety księgarnia się ze mną skontaktowała informując mnie, że niestety nie mają już tych książek a ktoś po prostu nie zdjął aukcji. I tak zostałam o niczym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście niemiła sytuacja, szczególnie w przypadku książek.
      Mnie jednak nie zależałoby na posiadaniu tego cyklu (jednorazowe przeczytanie mi wystarczy).

      Usuń
    2. Mnie by tez nie zależało, ale skoro była to akcja za taka cenę to pomyślałam, że mogę chcieć.
      Ktoś jednak wiedział ode mnie lepiej.

      Usuń
  4. Witaj!
    Chciałabym Cię serdecznie zaprosić do udziału w moim nowym autorskim czytelniczym wyzwaniu pt. KLUCZNIK.
    W skrócie - polega ono na czytaniu książek posiadających zaproponowane comiesięczne hasła-klucze, czyli kluczniki.
    Szczegóły tutaj: http://recenzjeami.blogspot.com/2014/03/wyzwanie-czytelnicze-klucznik.html
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń