piątek, 3 stycznia 2014

Kalendarium - Jarosław Haszek


Jarosław Haszek urodził się 30 kwietnia 1883 roku w Pradze, zmarł 3 stycznia 1923 roku w Lipnicy nad Sazawą.
Polskiemu czytelnikowi znany jest właściwie tylko jako twórca postaci i życiowej filozofii dobrego wojaka Szwejka. Pamiętam, że kiedyś czytałam zbiór opowiadań, ale wyrzuciłam z pamięci ze względu na obrzydliwy tytuł - "Tasiemiec księżnej pani", fuj! Było to wydanie z lat 60-tych, inne niż podaje wikipedia. Znalazłam je wtedy w bibliotece dziadka, tak jak i "Przygody dobrego wojaka Szwejka", które przeczytałam (i zachwyciłam się) już w początkach liceum.. Może na klasykę czasami nie jest za wcześnie?

Książka Pytlika to opowieść o barwnym i ciekawym życiu człowieka (chociaż nie nadaje się na wzorzec do naśladowania), napisana w stylu samego Haszka. Tak, jakby autor chciał jeszcze i tym zabiegiem wprowadzić czytelnika do tamtego minionego świata. A może to przypadkowa zbieżność, bardziej związana z czeskim charakterem i specyficznym poczuciem humoru. Czyta się łatwo i przyjemnie - nie ma tu biograficznych flaków z olejem, jest za to żartobliwe, iście szwejkowe podejście do sprawy. Inna sprawa, że materiał fabularny jest wystarczająco bogaty... 

Niełatwo byłoby policzyć, ile razy zatrzymywano go za awantury, pijaństwo, czy obrazę władzy. Teka jego akt w archiwum  dyrekcji policji może dostarczyć materiału do grubego tomu. Znajdują się tam przypadki zupełnie niewinne, jak zakłócenia spokoju publicznego i pijaństwo, ale i inne, które świadczą o wyraźnym zamiarze prowokowania i burzenia istniejących stosunków.
   Niektóre protokoły zakrawają na dowcip, np. "C.k. wachmistrz policji Wacław Szmid doprowadził 6 października 1903  o godzinie kwadrans na dziewiątą wieczorem 21-letniego pisarza Jarosława Haszka, zam. na Król. Vinohradach pod nr 195, na posterunek policji, ponieważ wyżej wymieniony w stanie pijanym zaspokajał małą potrzebę fizjologiczną przed gmachem policji przy ulicy Pocztowej." (Po słowie "potrzebę" jakiś wielbiciel Haszka przekreślił fragment: "... co wśród przechodniów wywołało wielkie zgorszenie". Widocznie Haszek miał wśród urzędników policji swoich orędowników, bo i w innych przypadkach brzmienie protokołu bywało łagodzone).
   Historia ta miała zabawny epilog sądowy.  Za zanieczyszczenie bruku Haszek został skazany na zapłacenie kary, a w razie niemożności jej ściągnięcia na sześć godzin aresztu.  Praski magistrat męczył się jednak całe trzy lata, zanim wyegzekwował ową grzywnę. Najpierw delikwent zaginął bez śladu i policja nie mogła zdobyć jego adresu. Kiedy go wreszcie odnaleziono i sąd przysłał do dłużnika egzekutora, cały wysiłek urzędu okazał się bezowocny, ponieważ Haszek absolutnie nic nie posiadał. Haszek jeszcze na tym zarobił, napisał o całej historii humoreskę.
   Na odwrocie któregoś protokołu dotyczącego awantury pijackiej znajduje się krótka adnotacja, napisana ręka jakiegoś poczciwego urzędnika policji: "Były jego imieniny, spił się jak bela, wypuścić."

Radko Pytlik "Włóczęga Jarosław Haszek", tłum. Maria Erhardtowa, PIW, Warszawa 1974
Seria wydawnicza: Ludzie żywi (tom 29).

2 komentarze:

  1. Szwejk ma więc chyba sporo z autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można tak powiedzieć, chociaż ja nie podejmuję się szczegółowych porównań. Od tego są specjaliści :)

      Usuń