piątek, 29 listopada 2013

Żal serce ściska

W Łodzi odbywają się właśnie targi książki, pod nazwą Salon Ciekawej Książki.
I cóż z tego, że podobno ceny promocyjne, upusty, rabaty, czy jak jeszcze inaczej je nazwać.
Inni blogerzy żałują, że nie mogą pojechać na podobne imprezy, bo mają za daleko.
Ja mam bardzo blisko (kilka przystanków tramwajem), ale...
Świadomie nie pójdę, chociaż bardzo mi żal. Ale jeszcze bardziej byłoby mi żal tych wszystkich książek, których po obejrzeniu nie kupiłabym. Napatrzyłabym się, nabrała ochoty i byłoby jeszcze gorzej.
Książki są dla mnie za drogie i nie stać mnie na ich kupowanie, a teraz, gdy zbliżają się święta w ogóle nie ma mowy o nieprzewidzianych wydatkach.

7 komentarzy:

  1. Aż mi się smutno zrobiło, bo ja wydaję aż nadto, ale tylko dzięki pomocy finansowej dzieci. Gdyby nie to, na książkę bym nawet nie spojrzała, bo na jedzenie by mi brakło.
    Elu chętnie bym Cię obdarowała, gdyby w mojej bibliotece było coś co chciałabyś mieć.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I niewielkie pieniądze tacy, jak ja co mają samotne dzieci, które wspierają biednych rodziców harując jako kelnerzy, mimo iż są po studiach.
      Nie posądziłabym Cię o ezoterykę.

      Usuń
    2. Aniu - bardzo doceniam Twoją propozycję, aż mi się lepiej zrobiło na duszy, ale w żadnym razie nie mogłabym z niej skorzystać. Książki, które masz dzięki swoim dzieciom są częścią Twojego domu. Nie kupowałaś na pewno byle czego, to nawet widać z Twoich wpisów. Ale jeszcze raz bardzo dziękuję :)

      Mario - nie będę wnikać w szczegóły, bo to po prostu wstyd jak żałosne są emerytury w sferze oświatowej. Paradoks, prawda? Ludzie zajmujący się kształceniem kolejnych pokoleń, inwestujący stale w swoje kwalifikacje, dostają po iluś latach nerwowej harówki dziadowskie grosze.
      A co do posiadania - ja przez lata właśnie zbierałam książki, bo to było moje uzależnienie. Nie kupowałam nowych mebli i ciuchów. Moja biblioteczka to powiedzmy pół na pół książki "do czytania" i literatura fachowa, słowniki, encyklopedie. Teraz już nie kupuję, bo nie mam za co, a także z braku miejsca w małym mieszkaniu. Ale mój głód książkowy nie wygasł i chętnie kupowałabym nowości, a nie tylko pożyczała z biblioteki. Teraz widzę, jak bardzo moje zbiory "naukowe" są przestarzałe, jak bardzo podlegały czasom, w których te książki wydawano. A z prasy zrezygnowałam całkowicie.

      Usuń
    3. Elu, wiedziałam, że tak napiszesz, ale pamiętaj, że bywa iż ktoś ma czasem dwie książki i wiem z doświadczenia, że są tacy co się dzielą. Bywają i nowości.
      Dlatego ja bym z przyjemnością zobaczyła zakładkę : Książki, które ... wymyśl sama.
      Jest czas Mikołajowo - gwiazdkowy.

      Usuń
  2. Rozumiem Twój ból. Ja również chciałabym kupować znacznie więcej książek, niż mogę sobie pozwolić. Moim wyjściem są antykwariaty, także te internetowe. Czasami można znaleźć w nich nowości w całkiem atrakcyjnych cenach, choć ja wciąż pozostaję wierna szeroko rozumianej klasyce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie mogę przekonać się do zakupów internetowych, jakichkolwiek. Jednak muszę zobaczyć, dotknąć to, co kupuję.

      Usuń
  3. rozumiem Cię doskonale. Ja sobie co roku szykuję listę życzeń na blogu, czego nie kupię i nie dostanę pod choinkę, bo mnie ciągnie, a kupić nie mam jak, to sobie chociaż urządzam takie posiedzenie i wirtualne macanie. Ale gdybym miała do ręki wziąć i nie kupić jednak, to bolesne by było

    OdpowiedzUsuń